niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 51

Jęknęłam będąc obudzoną raz jeszcze przez kogoś krzyki, co jest z nimi? Jestem pewna, że mogliby załatwiać sprawy bez wrzeszczenia sobie w twarz. Kimkolwiek on jest nie boje się mu odciąć głowy. Usiadłam na łóżku przecierając oczy, westchnęłam gdy zauważyłam, że Harry'ego nie ma obok mnie. Wyskoczyłam z łóżka powoli schodząc na dół, te krzyki dochodziły od Louisa  i Harry'ego w kuchni. Stanęłam naprzeciwko nich.
- Co jest? - mruknęłam ciągle zaspana, usłyszałam jak Lou coś mamrocze pod nosem, ale postanowiłam to zignorować.
- Aria jeszcze nie wróciła - jęknął Louis, podczas gdy Harry wywrócił oczami.
- Nie wiem jak kurwa mogłeś pozwolić jej uciec - Harry ostro wtrącił wracając tym sposobem do ponownej kłótni.
- Mogłabym jej poszukać? - zapytałam patrząc na Louisa, wiedziałam, że Harry od razy się nie zgodzi, zauważyłam, że chłopak się na mnie patrzy.
- To nie twój problem Payton - syknął wbijając wzrok w Louisa. Westchnęłam wywracając oczami.
- Jestem pewna, że możesz mi ufać - odgryzłam się patrząc jak kręci głową.
- Zgoda, ale przysięgam na Boga jeśli nie wrócisz, nie zawaham się zrobić ci krzywdy i sprawić, że twoje życie będzie jak istne piekło - jęknął podchodząc bliżej, chciałam wywrócić oczami, ale złapał za mój policzek sprawiając, że ciągle na niego patrzyłam.
- Nie wywracaj oczami - powiedział puszczając mnie i pozwalając mi na odejście, co zrobiłam wychodząc z kuchni. Zgaduję, że jego zasady już nic nie znaczą. Uśmiechnęłam się do siebie chodząc ulicami Las Vegas, rozglądałam się starając się dowiedzieć gdzie do cholery jestem.
...
Cztery godziny minęły, a ja ciągle jej nie znalazłam. Weszłam do apartamentu ślady krwi Victorii wciąż były na podłodze. Musiałam się przemóc żeby wejść w głąb pomieszczenia. Nie mam pojęcia gdzie ona może teraz być, nie ma pieniędzy na powrót do Kalifornii i nie ma też samochodu ani żadnych czystych ubrań. Weszłam przez frontowe drzwi rozglądając się za kimś, ale nie było tam nikogo, nawet światła były wyłączone. Zmarszczyłam brwi kontynuując przechadzkę po domu, weszłam do salonu gdzie Harry i Aria? siedzieli razem i rozmawiali cicho. Powoli do nich podeszłam, tak szybko jak Harry mnie zauważył przestali rozmawiać i oboje się na mnie spojrzeli. Arii wygląd był okropny, ale nie wiem czy to przez Louisa czy też nie. Jej ubrania były podarte, a zaschnięta krew pokrywała części jej twarzy.
- Co się stało? - zapytałam delikatnie. Harry wstał i odciągnął mnie z dala od dziewczyny kiedy Louis wszedł do pokoju i usiadł obok niej. Zostałam zaprowadzona do sypialni, Harry posadził mnie na łóżku obok niego.
- Paul powrócił, wysłał wiadomość wykorzystując Arię. Byłem pozytywny żeby zabić tego chuja - przeczesał ręką włosy.
- Co to za wiadomość? - zapytałam łapiąc go za rękę i łącząc razem z moją. Westchnął przed odpowiedzią.
- Chcę cię - powiedział patrząc mi w oczy, mogę powiedzieć, że wyrzucił to z siebie.
- On mnie nie ma, prawda? - zapytałam marszcząc brwi, pokręcił przecząco głową.
- Po moim trupie - fuknął. Uśmiechnęłam się krzywo patrząc na nasze złączone dłonie.
...
Jeszcze tydzień do naszego ślubu, Perrie kręci się po całym domu jak w jakimś maratonie, chcę żeby było idealnie, a ja jestem pewna że będzie. Brzuch dziewczyny zaczyna być widoczny, lekarz powiedział, że jest w prawie drugim miesiącu ciąży. Harry jest nerwowy odkąd powiedział mi, że Paul mnie szuka. To wszystko nie mogło przyjść w jeszcze gorszym czasie. Otrząsnęłam się ze swoich myśli patrząc na Arię czekającą na lekarza, uśmiechnęła się i podeszła kiedy jej kiwnęłam, usiadła obok mnie na łóżku patrząc dziwnym wzrokiem.
- Co jest? - uśmiechnęłam się, co sztucznie odwzajemniła.
- Harry nie powiedział ci całej historii, a ja myślę, że zasługujesz na wyjaśnienie - spojrzała w dół przed kontynuowaniem.
- Paul ma twojego brata.....Nate'a - wyszeptała.
- CZY NIE MÓWIŁEM CI ŻE MASZ ZAMKNĄĆ MORDĘ !!? - Aria i ja obie podskoczyłyśmy zauważając wkurzonego Harry'ego przy drzwiach. Syknął i wszedł do pokoju patrząc na Arię i wskazując na drzwi. Wymamrotała ciche "przepraszam" i szybko wyszła z pokoju, miałam szeroko otwarte oczy i usta kiedy spojrzałam w górę na chłopaka. Jego spojrzenie złagodniało wiedząc, że nie jestem z niego zadowolona.
- Dlaczego, gdzie jest Nate ? - wykrztusiłam wstając na równe nogi, spojrzałam za Harry'ego biorąc buty.
- Nigdzie nie idziesz Payton - jęknął zamykając przede mną drzwi, dalej ubierałam buty ignorując go.
- Zajmę się tym, ta suka nie powinna niczego mówić dopóki to wszystko nie zostałoby poukładane - syknął i podszedł bliżej. Wstałam ponownie tym razem mając na stopach buty.
- On jest moim bratem - wyszeptałam czując gorące łzy pod moimi powiekami, podszedł jeszcze bliżej i objął moje policzki.
- Powiedziałam, że się tym zajmę - uciął na co skinęłam w jego dłonie.
- Po prostu upewnij się, że wróci w następnym tygodniu - wymamrotałam kiedy przejechał palcem po moim policzku. Nate jest silny, silniejszy niż ci wszyscy mężczyźni których znałam przed Harry'm i jest też silniejszy od Paula. Mam tylko nadzieję, że nie przegapi mojego ślubu.
...
________________________________
Popłakałam się.
Troche mi smutno, że zaniedbałam tego bloga i że pojawia się coraz mniej komentarzy :C 
/jula  

środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 50

Byłam na dole ze wszystkimi, siedzieli czekając na ważne ogłoszenie Perrie i Zayn'a. Jestem podekscytowana ale i przestraszona. Harry i ja niedawno straciliśmy dziecko, a posiadanie malucha w takim rodzaju domu może być beznadziejne. Zanim Perrie spojrzała na Zayn'a, uśmiechnęła się do mnie, on kiwnął głową i dziewczyna zaczęła mówić o tym jak bardzo jest podekscytowana ślubem. Później zaczęła mówić o dziecku i nareszcie wszystko powiedzieli.
- Będziemy mieli dziecko - Perrie i Zayn krzyknęli jednogłośnie. Wszyscy chłopcy zaczęli się cieszyć razem z Arią, która jest już zdrowa. Spojrzałam w bok, zauważając, że Harry wyszedł, zmarszczyłam brwi kompletnie zdezorientowana. Dlaczego nie pogratulował Perrie i Zayn'owi ? Wstałam i uśmiechając się do Perrie poszłam do pokoju Harry'ego na górę, siedział na krawędzi łóżka, a głowę miał opartą na rękach. Nie zwrócił uwagi kiedy podeszłam i dotknęłam jego pleców.
- To powinniśmy być my - mruknął wciąż nie patrząc, kucnęłam przed nim. Palcami podniosłam jego brodę, by na mnie spojrzał.
- To będziemy my, ale wtedy, gdy będziemy gotowi - spokojnie wyszeptałam, mały uśmiech pojawił się na jego twarzy kiedy na mnie spojrzał.
- Więc.. ty tego chcesz ? - zapytał, a jego głos brzmiał delikatnie i dojrzale. Skinęłam uśmiechając się do niego i złapałam go za rękę.
- Wkrótce - wyszeptałam. Uśmiechnął się wstając, podczas gdy ja również wstałam. Złapał moją rękę, prowadząc mnie z powrotem na dół, gdzie podszedł do Perrie przytulając ją lekko potem uścisnął rękę Zayn'a i również go przytulił gratulując im ich szczęścia.

...

Byłam w połowie pogrążona w śnie, kiedy usłyszałam głośny krzyk z dołu. Otworzyłam oczy jęcząc i usiadłam. Spojrzałam w bok, zauważając, że jest 3 nad ranem. Serio? Klepnęłam Harry'ego, jęknął i odepchnął moją rękę. Zachichotałam siadając okrakiem na jego tyłku, jęknął znowu i odwrócił głowę, spoglądając na mnie kątem oka.
- Co się dzieję ? - powiedział ochrypłym głosem. Jego głos po przebudzenie jest seksowny.
- Ktoś na dole krzyczy - odpowiedziałam, skacząc w górę i w dół na nim.
- Nie obchodzi mnie to. Połóż się i idź spać - zamknął oczy, klepiąc poduszkę, uśmiechnęłam się i zaśmiałam przez jego zaspany stan. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju schodząc na dół, trudno jest nawigować przez ten dom bez żadnego źródła światła, którego niestety nie miałam. Zeszłam na dół bez upadków lub potknięć, weszłam do kuchni, gdzie światło było zapalone. Louis siedział przy stole, głowę opierał na dłoniach, nie zauważył tego, że tam byłam. Liam stał przy kuchennym blacie pijąc szklankę wody. Wyglądał na dość wkurzonego i zmęczonego.
- Co się dzieje ? - zapytałam oby dwóch.
- Kiedy się obudziłem Arii nie było w łóżku - Louis wymamrotał ciągle zasłaniając twarz rękami.
- Dlaczego miałaby wyjść ? - zapytałam przyglądając się Louis'owi. W końcu pokazał swoją twarz, łapałam powietrze z trudem, zauważając, że jest wypacykowana. Nic nie mogłam zrobić i wybuchłam śmiechem. Dla Louis'a to nie było śmieszne.
- Payton, co ty robisz ? - usłyszałam znów poranny głos Harry'ego, stanął obok mnie by Louis mnie nie zaatakował. Chłopak przetarł oczy, nie będąc pewnym czy dobrze widzi. Wybuchł śmiechem tak samo jak ja.
- Zamknijcie się, kurwa - Louis warknął, próbując zetrzeć makijaż z twarzy, ale bez skutku.
- Więc odstraszyłeś ją, bo zmieniła twój wygląd ? - zapytałam wciąż trochę chichocząc. Louis skinął sfrustrowany.
- Muszę powiedzieć, że nie wyglądasz źle - uśmiechnęłam się, klepiąc go po policzku, a on poraził mnie wzrokiem.
- Idę do łóżka - Liam jęknął wychodząc z pokoju.
- Nie będę jej szukał, możesz to zrobić osobiście - Louis sztucznie zachichotał, a ja poraziłam go wzrokiem.
- Jestem pewna, że niedługo wróci, bo nie ma dokąd iść - wzruszyłam ramionami i poszłam na górę. Harry podążył za mną.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! Moje pierwsze tłumaczenie w tym roku. :) Mam nadzieję, że się podoba!! <3 / Ania x

Next pojawi się jak bd 20 komentarzy! :)  


niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 49

Aria zamknęła się w łazience odmawiając wyjścia i sprawiając, że Louis stał się jeszcze bardziej wkurzony, co nie jest dla mnie nowością. Byłam w dokładnie takiej samej sytuacji i szczerze mówiąc jest to do bani. Chłopak walił w drzwi i krzyczał wyzywając ją, Harry powiedział żebym się w to nie mieszała i zdecydowałam, że tak zrobię. Ale to trudne nie stanąć w obronie przyjaciółki, jeśli byłaby to Perrie, albo Victoria nie zostawiłabym ich patrząc jak są bite. Powoli wyszłam z sypialni i zeszłam na dół salonu gdzie każdy już tam był, wrzaski dochodzące z góry były jedynym dźwiękiem.
-Perrie mogłabyś zabrać Payton na zakupy proszę ? - jęknął Harry pocierając dłonią swoje skronie, może zwariować w każdym momencie. Dziewczyna szybko skinęła i wstała łapiąc za moją dłoń.
...
-Jestem bardzo podekscytowana - krzyknęła klaszcząc w dłonie kiedy wsiadła do samochodu, co i ja po chwili zrobiłam. Czy ona mówi o dziecku ? Spojrzałam na nią, gdy odpalała samochód, uśmiech nie schodził z jej twarzy, odwróciła się w moją stronę, a następnie skupiła wzrok na drodze. Zmarszczyłam brwi opierając się o siedzenie. Co ona do cholery zamierza zrobić.  
..
Weszłyśmy do ogromnego centrum handlowego, gdzie Perrie od razu złapała za moje ramię. Cieszyłam się z tego powodu, bo jeśli bym się zgubiła nigdy bym nie wiedziała gdzie iść. Ciągnęła mnie po całym centrum starając się znaleźć ten jedyny sklep. Kiedy go znalazła uśmiechnęła się i poczekała aż do niego wejdę, rozejrzałam się po sklepie, a moja szczeka opadła na widok sukienki znajdującej się za Perrie. Od razu zostałyśmy przywitane przez czarnowłosą dziewczynę, która uśmiechnęła się do  nas przed mówieniem.
-Cześć, ty musisz być Payton ? - uśmiechnęła się. Wyglądała na miłą, kiwnęłam głowa i odwzajemniłam uśmiech.
-Chodź tędy, mamy dla ciebie kilka sukienek które pan Styles dla ciebie wybrał - powiedziała i  odwróciła się we wcześniej wskazanym kierunku, więc poszłam za nią. Harry zamówił mi sukienki ? Kryke się za tym coś specjalnego ? Kobieta wręczyła mi sukienki i zaprowadziła mnie do przymierzalni, która była przeznaczona dla jednej osoby, ale mogłaby pomieścić 50 osób. Powoli się rozebrałam i włożyłam na siebie długą suknię, otworzyłam drzwi aby dziewczyna pomogła mi ją zapiąć. Pociągnęła mnie tak, że nie mogłoby być ciaśniej, gdy skończyła podeszłam do dużego lustra wychodząc z przebieralni gdzie czekała Perrie. Uśmiechnęła się stając na nogi, spojrzałam w lustro zaskoczona własnym odbiciem. Była piękna, długa, pufiasta i z perłami rozproszonymi na całym materiale, jak dla księżniczki.
...
Perrie i ja byłyśmy trochę zmęczone wybieraniem sukienek. Nareszcie znalazłam tą jedyna i była idealna, tak jak z moich snów. Weszłyśmy przez frontowe drzwi znajdując Liama i Louisa siedzących na kanapie i oglądających piłkę nożną. Powoli i niepewnie podeszłam do nich, oboje spojrzeli w górę oczekując, że będę coś mówiła.
-J..jak ma się Aria ? - zapytałam, mój głos brzmiał beznadziejnie. Lou zaśmiał się i wrócił na mnie wzrokiem.
-Jest znokautowana - zarżał. Skinęłam głową marszcząc brwi i nie bardzo wiedząc co miał na myśli.
Wyszłam z salonu i skierowałam się na górę, kiedy weszłam do sypialni rzuciłam się na łóżko. Słyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju, ale nie miałam siły żeby spojrzeć kto to jest.
-Chodź wziąć ze mną prysznic skarbie - usłyszałam jego głos za mną, szarpnął mnie za ramię przez co wstałam, uśmiechnął się do mnie wiedząc, że się zgadzam.
-Ostrzec, że jesteśmy ? - zaśmiał się biorąc moje ręce w swoje. Kiwnęłam głową dając mu mały uśmiech.
 -Wybrałaś sukienkę ?- zapytał pchając mnie w stronę łazienki, zamykając i zakluczając ją.
-Yep - powiedziałam z naciskiem na literkę p. Zachichotał ściągając koszulkę i spodnie i kiwnął w moja stronę.

*może zawierać sceny erotyczne, jeśli nie chcesz tego czytać po prostu przewiń*

-Dawaj - powiedział ściągając bokserki i wszedł pod prysznic włączając wodę, a następnie odwracając się w moja stronę czekając aż do niego dołączę. Zdjęłam bluzkę, rozpięłam spodnie i zdjęłam je wyrzucając w kąt, tak samo zrobiłam z majtkami i stanikiem. Podeszłam do prysznica wskakując do Harry'ego. Woda jest gorąca kiedy uderza w moje ciało, powoli je rozbudzając.
-Kocham cię misiu - wymamrotał jeżdżąc delikatnie dłońmi po moich plecach, następnie przenosząc je na moją obnażoną pupę ściskając ją i przybliżając mnie bliżej niego. Spojrzałam w górę i dostrzegłam, że się uśmiecha. Schylił się całując moje usta, jego język pieścił mój, owinęłam ręce dookoła jego szyi i ciągnęłam końcówki jego włosów. Jęknął przyciskając mnie do ściany, czułam go na mnie. Nie mogłam oddychać odrywając od siebie nasze usta. Kiedy to zrobiłam, Harry błądził ustami po mojej szyi i gwałtownie się w nią wpił robiąc mi malinkę. Jego ręce sunęły po moim brzuchu aż dotarł do kobiecości, wsunął dwa palce wkładając je i wyciągając. Moje ciało zaczęło się trząść z podniecenia, wzięłam w rękę jego penisa i zaczęłam jeździć nią w górę i w dół. Jęczał w moje usta i wyciągnął dłonie spod moich ud.
-Skacz - szepnął ciężko oddychając w moje usta. Położyłam ręce na jego ramionach, a nogi owinęłam dookoła tali. Przycisnął mnie do ściany wchodząc we mnie i bardziej na mnie napierając, przez co tchnienia i jęki uciekały z naszych ust.
-Kurwa - jęknął powoli się we mnie poruszając. Woda moczyła nasze ciała sprawiając, że było łatwiej, jeszcze bardziej ślisko. Moje ręce ściskały jego bicepsy które spinały się za każdym razem kiedy we mnie wchodził i wychodził coraz bardziej przyspieszając.
-Kocham cie skarbie - wyszeptałam z głową opartą o jego ramiona. On naprzeciw mnie, nasze oddech stawały się coraz bardziej płytkie.
-Kocham cie - wyszeptał skubiąc moje ramię przed tym gdy zaczął poruszać się jeszcze szybciej starając się nas zaspokoić. Oparłam głowę o ścianę kiedy poruszał moim ciałem w górę i w dół jego penisa. Wstrzymałam oddech głośno jęcząc czując, że dochodzę, on chwilę później zrobił to samo. Jego penis ciągle był we mnie.
Nasz oddech jest szybki. Powoli ze mnie wyszedł stawiając mnie na ziemi, musiałam trzymać się jego ramion żebym nie upadła. Zakręcił wodę i pomógł mi wyjść spod prysznica owijając mnie ręcznikiem. Uśmiechnął się i pocałował mnie w usta wyprowadzając z łazienki prosto do sypialni.
-Musisz być wykończona - zachichotał kładąc się na łózko ciągle mokry. Leniwie kiwnęłam głową, westchnął przyciągając mnie do siebie gdzie ja natychmiastowo zasnęłam w jego objęciach.
_______________________________
O FUCK sakhjdakkmsaadhfjamsdha
Boże nigdy w życiu nie życzę wam tłumaczenia porno hahahahahaha
Postanowiłam z Anią, że będziemy dodawały nowe rozdziały w następujące dni:
-PONIEDZIAŁEK
-ŚRODA
-PIĄTEK
-SOBOTA 
Bardzo proszę o dużą ilośc komentarzy ! <3 /Jula xx

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział 48

-Mówię prawdę Aria, utknęłam tu od...... nawet nie pamiętam - starałam się ją przekonać, że to nie jest dobre miejsce. Jeżeli może stąd uciec, powinna zrobić to to teraz.
-Nie odejdę Payton - fuknęła wywracając oczami.
-Wiesz co się stało z Victorią ? staram się do niej dodzwonić odkąd wróciłam z Las Vegas, ale nigdy nie odpowiada, ani nie odpisuje.
Co ? Louis jej o tym nie powiedział. Jak do cholery mam to zrobić. Zayn zabił ją, bo uciekłam i to moja winą, więc ona nie żyje.
-Odeszła - wymamrotałam, wciąż byłam wrażliwa na ten temat, była bardzo ważną osobą w moim życiu.
-Odeszła ? - zapytała skonsternowana Aria.
-Nie żyje. Została zabita - odpowiedziałam patrząc na dłonie. Wstrzymała oddech i uderzyła się w policzek, podniosłam głowę zauważając, że płacze. To jest najgorszy sposób na dowiedzenie się o tym, że twoja przyjaciółka odeszła, albo została zabita.
-Kto, gdzie, kiedy ? - wyrzuciła nie będąc pewna co powiedzieć.
-W zeszłą środę, Zayn postrzelił ją kiedy byłam w jej domu. Zabił ją, ponieważ uciekłam - wyszeptałam.
-Tak bardzo mi przykro, wiem że byłyście sobie bardzo bliskie - przytuliła mnie mocno, a ja tylko skinęłam w odpowiedzi.
-Jest dobrze - pociągnęłam nosem, a Aria ponownie usiadła na kanapie.
-Musimy powiedzieć jej rodzicom i zrobić pogrzeb. Ona na to zasługuje - powiedziała dziewczyna nie tworząc kontaktu wzrokowego.
-NIE, NIE ZROBIMY, to sprawi, że wszystko będzie bardziej podejrzane - krzyknął Louis wchodząc do pokoju. Aria zastygła nie spodziewając się, że Lou będzie podsłuchiwał naszą rozmowę, chłopak podszedł bliżej siadając obok niej. Nie odzywałam się wiedząc, że to wszystko pogorszy, zacznie się kłótnia i ktoś skończy z siniakiem.
-Myślę, że Victoria zasługuje na ten jebany pogrzeb, mam na myśli... przynajmniej powiedzmy o tym jej rodzicom, to jedyna rzecz jaką możemy zrobić odkąd on ją zabił - wstała wkurzona i spojrzała na Zayna, który stał oparty o ścianę, patrzyłam jak to wszystko się rozgrywa i skuliłam się na kanapie. Mulat śmiał się oglądając jak Aria stara się obronić Victorię i mnie, podczas gdy Louis ją ostrzegał.
-Aria. Przestań proszę - poprosiłam wstając z sofy. Spojrzała na mnie wymownie, co odczytałam jako "Nie broń mnie przed Louisem".
-Aria przestań, albo  nie zawaham się dać ci klapsa - syknął Louis obserwując ją. Dziewczyna rozszerzyła oczy patrząc raz na mnie, raz na chłopaka. Nie będę jej wypominała naszej wcześniejszej rozmowy, ale szczerze bardzo bym chciała to zrobić.
-Pierdol się - krzyknęła uderzając w jego klatkę  i idąc w kierunku drzwi. Przed tym gdy dziewczyna to zrobiła Zayn stanął jej na drodze i uniemożliwił wyjście.
-Aria, proszę uspokój się. Nie che żeby coś ci się stało - wyszeptałam, mój głos nie był wystarczająco głośny żeby to usłyszała . Louis przeszedł obok mnie i zaczął kierować się w stronę Arii, nie tracąc czasu od razu uderzył ją w szczękę. Wstrzymałam oddech odwracając się, nie chcę tego widzieć, to jest dla mnie zbyt orginalne, ale wiem jaki to ból. Powinnam jej pomóc zamiast patrzeć jak dzieje jej się krzywda. Poczułam ręce które owinęły się dookoła mnie, zamarłam. Słyszałam jej płacz i krzyk żebym jej pomogła, nie mogę jej pomóc, nie chcę siebie wpędzić w to samo.
-Jest dobrze skarbie. To nie ty - usłyszałam za mną głos Harry'ego, szybko owinęłam ręce dookoła jego tali czując, że jest on moja ochroną. Zwiększyłam uścisk kiedy usłyszałam wrzaski Louisa na Arię, kiedy mówił że ją ostrzegał. Smutną rzeczą jest to, że oni wszyscy są tacy sami, jeśli Harry miałby wybór żeby zabić Victorię. Zrobiłby to. Louis pokazują tą sama stronę co Harry pokazał kiedyś mi. Szczerze jest to okropne jak mnie traktował.
_______________________________
Szczęśliwego Nowego Roku (spóźnione bo jestem leniem :C i nie mogłam się zebrać do tłumaczenia)
Im więcej komentarzy tym szybciej nowy rozdział. Proste i logiczne :D
Next pojawi sie jak bd 20 kom <3 xx / Jula

sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział 47

- Payton, obudź się - usłyszałam mówiącą, albo raczej powinnam powiedzieć wrzeszczącą Perrie, która sprawiła, że podskoczyłam. Jęknęłam, powoli otwierając oczy i zauważając, że Perrie się ze mnie śmieje. Fuknęłam pochylając się, zorientowałam się, że jestem sama w łóżku. Jak wcześnie Harry się obudził? Pamiętam tylko, że obudziłam się raz, ale on ciągle spał obok mnie. Przetarłam oczy ziewając, nie jestem najlepsza w budzeniu się. Lubię tylko, gdy budzę się z własnej woli. Otworzyłam oczy, spoglądając na Perrie, jej oczy ukazywały ekscytację, której ja nie za bardzo odczuwałam. Jestem podekscytowana tylko dlatego, że ona jest podekscytowana.
- Ktoś tutaj jest, ale musisz wstać - powiedziała wciąż trochę roześmiana, jak może być tak szczęśliwa po tym co się stało wczoraj ? Ma kilka siniaków na bladej skórze, tak naprawdę jestem przyzwyczajona do tego, że ciągle widzę ją z siniakami, co jest smutne. Westchnęłam wychodząc z łóżka i podążyłam za nią. Zaczęłyśmy schodzić po schodach, starałam się uważać, aby się nie potknąć i nie wywrócić przez moją niezdarność.
- Gdzie idziemy ? Mam na sobie tylko koszulkę - jęczałam ciągle podążają za nią do salonu. Perrie nagle zatrzymała się w miejscu, patrzyła i czekała na mnie, ciągle nie odpowiadając na moje skargi. Zmarszczyłam brwi wchodząc do pokoju, otworzyłam szeroko oczy, a moja szczęka opadała na widok osoby stojącej na przeciw mnie. Blondynka, która była moją współlokatorką, piszcząc podbiegła do mnie obejmując mnie. Jestem za bardzo zaskoczona, by spostrzec co tak naprawdę się dzieje. Odepchnęłam Ari ciągle trzymając jej ramiona.
- Co ty do cholery tutaj robisz ? - wrzasnęłam, a ona lekko odskoczyła nie spodziewając się, że będę zła. Jestem wkurwiona, nie na nią, ale na Louis'a.
- Louis mnie tutaj przywiózł, nie jesteś szczęśliwa ? - zapytała marszcząc brwi.
- Oczywiście, że jestem, ale obawiam się, że nie będziesz mogła wyjść - wzięłam ją w swoje ramiona i wyszeptałam jej to zdanie do ucha. Wiedząc, że Louis jest wybuchowy i kto wie gdzie jest Harry. Puściłam ją, Louis stał za nią i złapał ją za talię. Potrząsnęłam głową i przesunęłam się trochę do tyłu w kogoś klatkę piersiową. Poczułam jego ruch rąk na mojej talii i oddech na mojej szyi.
- Nie radziłbym - wyszeptał, a jego usta dotykały mojej szyi. Skinęłam głową udając uśmiech przed Arią i Louis'em. Jak on do cholery może wiedzieć, że jestem wkurwiona na Louis'a.
- Dobra dziewczynka - szepnął ponownie odciągając mnie. Westchnęłam ciężko spoglądając na Louis'a i Arię, wydaję się, że są szczęśliwi. Usłyszałam kroki, ale przypuszczałam, że to znowu Harry.
- Przynajmniej ty tu jesteś - uśmiechnęłam się do Arii i nagle odwróciłam, wbijając się w twardą klatkę piersiową
- Przepraszam - wymamrotałam i szybko odsunęłam się zauważając, że to Zayn. Zraził mnie swoim wzrokiem, właśnie miał stracić nad sobą panowanie, znów.
- Nie dotykaj mnie dziwko - prychnął po cichu, więc nikt tego nie usłyszał. Zmarszczyłam brwi i wywróciłam oczami odchodząc. On to zaczął.
- Payton !!!! - odskoczyłam będąc tak blisko Harry'ego, który na mnie krzyczał, powoli odwróciłam się spoglądając na niego i czekając na jego odpowiedź.
- Wrócę, później nie czekaj na mnie - schylił się, żeby mnie pocałować. On i ja, oboje uśmiechnęliśmy się, gdy się odsunął. Skinęłam patrząc jak on i Niall odchodzą. Odwróciłam się i chodziłam dookoła dużego domu szukając Perrie, nie widziałam jej od rana. Znalazłam ją w kuchni, obejmowała Zayn'a, a jej oczy pokazywały, że płakała. Oboje się odsunęli, a chłopak przetarł jej oczy mamrotając coś do niej, ona skinęła patrząc na niego i na mnie. Perrie uśmiechnęła się do mnie zwracając nie chcianą uwagę. Mulat raził ją wzrokiem, ciągle wkurzony za wczorajsze zdarzenie. Ja nie mogę powiedzieć, że nie jestem zła na siebie. Nie powinnam była robić zamieszania wokół Perrie. Przyjaciółka poruszyła palcem pokazując abym do nich podeszła, co ostrożnie zrobiłam. Stanęłam bliżej Perrie i trzymałam się na dystans od Zayn'a.
- Nie mów nikomu - Zayn wysyczał, powodując, że Perrie uderzyła jego ramię. On uśmiechnął się, a ja uczciwie odpowiedziałam.
- Jestem w ciąży - wyszeptała, nie przestając się uśmiechać. Moja szczęka opadła, a brwi podniosły się w  totalnym zaskoczeniu.
- Cholera, gratulacje - krzyknęłam obejmując ją.
- O Boże tak się cieszę z twojego powodu - wyszeptałam, czując łzy szczęścia spływające po moich policzkach kiedy się odsunęłam. Zaśmiała się i przetarła moje policzki.
- Dla was obojga, gratulacje - zaśmiałam się, wycierając oczy z łez. Jestem zarazem zaskoczona, podekscytowana, przestraszona i szczęśliwa z ich powodu. Jestem zaskoczona, że dziewczyna tak mądra jak Perrie zdecydowała się zajść w ciążę, podekscytowana, że do naszego domu dołączy nowy członek, przestraszona, że dziecko będzie w tak popieprzonym domu i szczęśliwa z powodu tej dwójki.

...


Perrie w ciąży mogłaby być teraz najgorszą rzeczą, ale jest ten dramat z Paul'em i policja zainteresowana gangiem Harry'ego. Oni ciągle próbują znaleźć chłopaków, ale Harry dał mi za mało informacji. Nate ciągle się nie odzywa, co jest trochę dziwne. On po prostu wyszedł, kiedy byłam nieprzytomna. Niejaki brat. Aktualnie czekam na Harry'ego w łóżku, chcę go zobaczyć za nim zasnę i nie jestem pewna, czy zamierza być tutaj jutro, kiedy się obudzę. Obróciłam się i spojrzałam na zegarek. 1:36 w nocy. Jęknęłam, obracając się z powrotem twarzą do pościeli. Po kilku chwilach usłyszałam jak frontowe drzwi zamykają się z trzaskiem, to sposób, którego Harry często używa. To smutne, że wiem jaki dźwięk wydają drzwi, gdy Harry wraca do domu. Uśmiechnęłam się do siebie słysząc kroki dochodzące z holu na dole, które zmierzały bliżej i bliżej, aż usłyszałam dźwięk drzwi od sypialni. Nie patrzyłam i udawałam, że śpię, słysząc jak mówi i rozrzuca ubrania po pokoju. Łóżko nagle się ugięło, a on objął rękami moją talię, przyciągają mnie do siebie, a jego głowa wylądowała na mojej szyi.
- Mówiłem, żebyś nie czekała kochanie - wyszeptał, ciesząc moją skórę, odwróciłam się teraz patrząc na niego, jego dłoń wciąż obejmowała moją talię. W dalszym ciągu ciągnął mnie, sprawiając, żebym położyła się na jego gołej klatce piersiowej.
- Znalazłem dom - zamknął oczy i położył głowę na poduszkę. Zmarszczyłam brwi, spoglądając na niego czy nie żartuje.
- Dlaczego? - wymamrotałam, nie wiedząc, czy mój ton był surowy czy po prostu zdezorientowany.
- Dobra. Żyj sobie z Zayn'em i Louis'em - zachichotał, otwierając oczy i spoglądając na mnie. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy, co sprawiło, że on też się uśmiechnął.
- Kiedy ? - zapytałam rysując szlaczki na jego wytatuowanej klatce.
- Po ślubie - zabełkotał, brzmiąc jakby miał zaraz zasnąć. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek przed tym, aż zapadłam w głęboki, wymarzony sen. Powtarzając ten sam sen przyszłości. Czy naprawdę chcę go poślubić, to znaczy, nie mam wyboru, ale mogłabym uciec od Harry'ego w taki sposób, by nie zranić siebie lub ludzi których kocham?
Nie.

...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Whow! Ten rozdział to coś! Tyle się wydarzyło! ankhjkabjamjkasknksl :)
Mam nadzieję, że spodobało się wam. Komentujcie, bo dzięki temu wiemy, co możemy poprawić, co udoskonalić i co wam się podoba i proszę podpisujcie imieniem swój komentarz. :)
Next pojawi się jak bd 20 komentarzy. Ania xx

czwartek, 18 grudnia 2014

Rozdział 46

Wynurzyłam się wycierając oczy, wzięłam ręcznik i zaczęłam wycierać nim moje mokre ciało. Powoli i niepewnie spojrzałam w lustro, miałam spuchnięte i przecięte usta, ale przestały krwawić. Kość policzkowa po prawej stronie była pokryta siniakiem aż o szczęki. I szyja jest w opłakanym stanie, uderzenia Zayna nie są tak mocna jak Harry'ego. Wysuszyłam się i ubrałam w dres, usłyszałam z dołu krzyki i wrzaski, które stawały się coraz głośniejsze. Nie wiedząc co zrobić zeszłam na dół, będę tego żałowała później. Kiedy weszłam do kuchni Perrie siedziała na blacie, a głowę miała schowaną w dłoniach, Liam i Niall ciągle starali się opanować Zayna, ale on nadal wydawał się być wkurwiony. Nie wiem jak mógł wkurzać się o to, że powiedziałam jego dziewczynie o śmierci Victorii. Perrie owinęła ramiona dookoła mnie, słyszałam, że ma czkawkę. Pomału pocierałam rękoma jej plecy, starając się ją uspokoić. Obie podskoczyłyśmy przez głośny trzask frontowych drzwi, przyjaciółka wyrwała się z uścisku i zajęła miejsce tam, gdzie siedziała wcześniej. Odwróciłam się patrząc na Louis'a i Harry'ego, zmarszczka na czole chłopaka pogłębiła się ukazując zmieszanie i złość. Podszedł do mnie, sprawiając, że nieprzyjemny dreszcz przebiegł w dół moich pleców. Złapał mnie za policzek dokładnie przyglądając się twarzy.
-Co się do cholery stało ? - syknął przez zaciśnięte zęby, ciągle się na mnie patrzył choć wiedział, że nie otrzyma ode mnie odpowiedzi.
-Zayn się trochę wkurzył, ale jest dobrze - odpowiedział Liam, jego głos brzmiał bardziej jako ostrzeżenie. Harry podniósł wzrok za mnie, pocałował mnie w czoło przed tym jak delikatnie zdjął ręce z mojej twarzy i podszedł do chłopców.
-Kurwa, to ona zaczęła. Jestem jednym z twoich najlepszych przyjaciół, a ona kim jest ? Jebaną dziwką zabraną z ulicy ! - wrzasnął Zayn wyraźnie wkurwiając tym Harry'ego. Wstrzymałam oddech na te słowa, jeśli miałabym wybór bycia tutaj, ale nie miałam i muszę tu być. Nie jetem prostytutką. Harry podszedł do Liama i odepchnął go przed tym gdy ten mógłby go zatrzymać i popchnął Zayna na ścianę. Spojrzałam na Perrie, całe jej ciało się trzęsło, podeszłam do niej ściągając ją z blatu i wyprowadzając ją z kuchni. Zabrałam ją do sypialni Zayna kładąc ją na łóżku.
-Zostań tu. Pójdę z nimi porozmawiać - starałam się ją uspokoić, dziewczyna kiwnęła głową i położyła się. Powoli zeszłam po schodach, gdzie wrzaski i jęki stawały się coraz bardziej słyszalne, weszłam do pokoju znajdując Harry'ego siedzącego na Zaynie. Chłopak nie przestawał zadawać ciosów, Liam i Niall starali się go ściągnąć. Szybko do nich podeszłam wiedząc, że mogłabym pomóc.
-Harry przestań ! - krzyknęłam łapiąc za jego ramię. Zatrzymał się wzdychając i nisko jęcząc, odwrócił głowę patrząc na mnie z podłogi. Chłopak wstał nie spuszczając ze mnie wzroku, podczas gdy Niall i Liam podnieśli Zayna i wynieśli go z pokoju.
-Nie mów mi co mam robić -  syknął, fuknęłam dając sobie wystarczająco siły. Nic nie odpowiedział, nie zareagował nawet wtedy gdy owinęłam ręce dookoła jego talii, przyciskając policzek do jego klatki. Obiął mnie dopiero po kilku sekundach, bardziej mnie do niego przybliżając.
-Nie powinien cię dotykać w ten sposób - uciął, w jego głosie ciągle było słychać złość, na co bardziej wtuliłam się w jego tors.
-Nikt mnie już nie skrzywdzi - wyszeptałam i spojrzałam na niego.
-Kocham cię - dodałam, uśmiech pojawił się na jego twarzy, kiedy schylił się i przycisnął swoje usta do moich.
-Kocham cię - odpowiedział.
________________________________________________
dfm hjs vbhf kjd bjgf mfbvkljs POCAŁOWALI SIĘ !!!!!!!
I jak wam sie podobał ?
Next pojawi sie jak bd 20 kom. <3     /jula

czwartek, 11 grudnia 2014

Rozdział 45

Obudziłam się , moje oczy były dziesięć razy cięższe niż wtedy gdy zaspyiałam. Ciągle śniły mi się koszmary o Arii i te związane z moją przyszłością. Zrobię wszystko co w mojej mocy, nie pozwolę jej skończyć tak jak ja. Nie obchodzi mnie to czy sama przez to ucierpię, nikt nie powinien  żyć w ten sposób. Harry zminimalizował zasady do wyłącznie kilku. Żadnego wychodzenia czy patrzenia przez okno. Co mam zrobić ? Skoczyć ? Byłabym bardziej szczęśliwsza gdybym w ogóle nie miała zasad. Boje się, że jeśli zrobię coś nie tak, on mnie uderzy. Nie chcę, żeby przez to robił mi krzywdę. Nie chce mieć kary ani wiedzieć co dla mnie ma jeśli coś przeskrobię.

ZASADY : 
1.Rób co ci mówię i znaj konsekwencję jeśli nie słuchasz.
2.Nie wychodź z domu bez zaufanej osoby przy Twoim boku.
3.Nie zamykaj ani nie zakluczaj drzwi.
4.Nie rozmawiaj z Louisem. Mam to na uwadze. Ani z Nate'em bądź pozostałą trójką.
5.Jeśli chłopcy mówią ci co masz zrobić. Zrób to.

Wszystkie te zasady były głupie. Myślę, że nie tylko on je pisał. Ciągłe nie zamykanie, lub zakluczanie drzwi jest dziwne, chyba to Harry'ego. Rozumiem zakaz rozmowy z Louisem nawet jeśli nie chce z nim rozmawiać, to właśnie on mógł być ojcem mojego nienarodzonego dziecka. Wstałam z kanapy i wyszłam z salonu kierując się do kuchni, gdzie znalazłam Perrie i Zayn'a. Harry i Louis wyszli po zakupy, tak myślę. Wpatrywałam się intensywnie w chłopaka nalewając sobie przy okazji wody. Zaśmiał się delikatnie zauważając mnie i sprawiając, że przyjaciółka również mnie dostrzegła. Zmarszczyła brwi patrząc raz na mnie, raz na Zayn'a.
- Czy coś się stało ? - zapytała nas oboje, podniosłam brwi. Mam na myśli, czy on jej jeszcze nie powiedział ?
- Nie - odpowiedział piorunując mnie wzrokiem, na co westchnęłam głośno i wywróciłam oczami.
- Dlaczego jej do cholery nie powiesz ? Jak możesz ukrywać przed nią coś takiego ? - krzyknęłam czując frustracje. Szybko wstał, lecz ja ciągle utrzymywałam dystans wiedząc, że on niczym się nie różni od Harry'ego i że nie zawaha się mnie uderzyć.
- Co ? Powiedz mi - zwróciła się do mnie Perrie trzymając klatę Zayn'a, gdy on próbował do mnie podejść.
- Zabił Victorię - mruknęłam. Dziewczyna zastygła patrząc się na nas i nie za bardzo wiedząc co ma zrobić. Nachmurzyła się patrząc na swojego chłopaka.
- POŻAŁUJESZ TEGO KURWA !! - wrzasnął gotowy do uderzenia mnie. Wstrzymałam oddech cofają, aż uderzyłam w coś twardego. Odwróciłam się zauważając Niall'a, który wyglądał na zdezorientowanego przez całą ta sytuację.
- Co jest ?! - krzyknął przebijając się przez głośną kłótnię Perrie i Zayna, która ja zaczęłam.
- Powiedziałam Pezz o Vic - wzruszyłam nie uważając tego za wielki problem. Perrie powinna wiedzieć, że jej chłopak jest mordercą.
- Nie powinnaś była tego mówić - pokręcił głową patrząc na parę. Odwróciłam się w ich stronę i zamarłam dostrzegając przyjaciółkę na podłodze. Miała zamknięte oczy i nie ruszała się.
- COŚ TY ZROBIŁ !!! - wrzasnęłam, chciałąm podbiec do Perrie, ale zostałam zatrzymana przez Niall'a, krzyczałam i kopałam żeby mnie puścił, Zayn stanął naprzeciwko mnie ciężko dysząc, był gotowy żeby mnie zabić.
- ZACZYNAŁA MI UFAĆ !!  - krzyczał podchodząc bliżej.
- Stary nie. Harry nie chce żebyś jej dotykał - ostrzegł Niall, widziałam że Liam wszedł do kuchni. Krzyknęłam głośno kiedy poczułam ogromny ból w szczęce, całe moje ciało poruszyło się przez cios, ale zostało zatrzymane przez Niall'a. Słyszałam jak Zayn i Liam na siebie krzyczeli. Niall odwrócił mnie, złapał delikatnie za ramiona i ostrzegł.
-Idź na górę wziąć kąpiel, Harry za niedługo będzie w domu - uśmiechnął się, delikatnie mnie przytulając przed puszczeniem mnie. Powoli przeszłam przez to całe zamieszanie i wspięłam się po schodach prosto do sypialni Harry'ego. Zdjęłam z siebie ciuchy i usiadłam w pustej wannie, nalewając do niej zimnej wody. Nie jestem gotowa żeby spojrzeć na moją twarz, wiedząc, że będzie na niej wielki siniak. W sumie powinnam się przyzwyczaić do tego, że mam pełno siniaków. Zanurzyłam się pod wodę, pozwalając jej zmoczyć moje włosy, umyłam twarz zmywając krew z ust. Mogłoby tak zostać. Ja sama.
____________________________________________________
Przeeeeprraaasszaam ! nie miałam czasu, przepraszam :C
Napiszcie mi co myślicie, uwielbiam czytac wasze odczucia po każdym rozdziale <3 xx
Next pojawi się jak bd 20 kom.
Szablon by S1K