czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 8

Nie wiedząc co do cholery mam zrobić, wyszłam z kuchni i skierowałam się do salonu, gdzie trójka pozostałych chłopców siedziała, wszyscy spojrzeli na mnie zaskoczeni. Szłam w stronę wyjścia na taras, kiedy zostałam zatrzymana przez silne pociągnięcie za  ramię. Odwróciłam się i stanęłam twarzą w twarz z Louisem, tym który dręczy Arię. Zmarszczyłam oczy, na co uśmiechnął się rozbawiony całą tą sytuacją
-Harry nie chce żebyś uciekała - prychnął puszczając moje ramię i siadając tam gdzie wcześniej siedział Liam,  chłopak popchnął mnie sprawiając, że usiadłam obok niego.
-Niezłe uderzenie, serio jesteś jego pomimo tego, że cię nie kocha - strzyknął palcami nad moim obolałym policzkiem sprawiając, że się odsunęłam.
-Powiedz mi co zrobiłaś - odwrócił się z wyraźnym zainteresowaniem na twarzy. Skąd do chuja widział jak Harry mnie uderza ?
-Próbowałam uciec - wzruszyłam ramionami patrząc na niego. Był dość atrakcyjny, każdy z nich był .Niestety. Uśmiechnął się i spojrzał za mnie, podążyłam wzrokiem w tamtym kierunku i znalazłam wkurzonego Harry'ego piorunującego mnie wzrokiem.
-Stary twoja dziewczyna chciała wyjść, musisz bardziej jej pilnować. - nie mogłam oddychać, gdy Louis to powiedział, całkowicie mnie sprzedając. Uśmiechnął się głupio doskonale wiedząc co zrobił, zostałam popchnięta na ścianę, moje stopy ledwie dotykały podłogi.
-Zrobiłaś to - powiedział zaciskając szczękę zaczęłam się cofać starając się zachować dystans. Nie myślałam, że mógłby jeszcze raz mnie uderzyć.
-Ona była ze mną, a Louis to kutas - usłyszałam głos za Harry'm, nie byłam w stanie nic zobaczyć. Harry fuknął i puścił mnie, wzięłam głęboki oddech nie zdawałam sobie sprawy, że byłam podduszana .Rozejrzałam się i znalazłam Perrie, uśmiechnęła się wychodząc i zostawiła mnie sam na sam z Harry'm, chłopak wziął mnie za rękę i pociągnął na górę, do jego pokoju rzucił mnie na łóżko, po chwili dołączając do mnie.
-Powiedz mi jak było - wymamrotał ściągając bokserki moje ręce automatycznie zakryły mi oczy zakrywając widok. Zachichotał zdejmując ręce z moich oczu, spojrzałam na Harry'ego, który leżał już pod kołdrą przyciągnął mnie do siebie i przykrył,przez co przeszedł mnie lekki dreszcz.
-Co masz na myśli - zapytałam odsuwając się lekko, aby na niego spojrzeć.
-Wiem, że Perrie kłamała powiedz mi prawdę, a nie będę się na ciebie zły - powiedział zamykając oczy. Wzięłam głęboki oddech przed mówieniem .
-Szłam za tobą na dół do kuchni patrzyłam na Zayna i Perrie, kiedy zorientowałam się, że ciebie nie ma. Poszłam do salonu, gdzie nie było nikogo oprócz Louisa zdecydowałam, że pójdę zobaczyć na zewnątrz, bo wiem, że każdy z was pali. Nie znalazłam cię tam, a Louis myślał, że próbuje uciec, więc złapał mnie - powiedziałam również z zamkniętymi oczami .
-Po prostu dużo wiesz kochanie, a ja wiem kiedy kłamiesz to jeden z wielu moich talentów - powiedział przed tymi kiedy niespodziewanie  zasnęłam.
Obudziłam się na klacie Harry'ego, podskoczyłam wystraszona muszę się stąd wydostać. Wstałam starając się nie  obudzić Harry'ego, kiedy sukcesywnie to zrobiłam poszłam w stronę drzwi otwierając je uśmiechnęłam się do siebie i poszłam na dół, do kuchni. Wystraszyłam się zauważając Perrie która przygotowywała jedzenie i szukała czegoś w szafce. Odwróciła się nie bardzo przejęła i uśmiechnęła się ciepło, podeszłam bliżej, dziewczyna zmarszczyła brwi zauważając wielki ślad na mojej twarzy.
-On naprawdę cię ma  - wyszeptała śledząc ślad.
-Umm masz może - przerwała mi kładąc butelkę wody na blacie, uśmiechnęłam się i połknęłam dwie tabletki.
-Payton !!!! - usłyszałam głośny krzyk z góry, Perrie i ja podskoczyłyśmy, dziewczyna szybko wyjęła rzeczy z lodówki.
-Pospiesz się będziemy udawały, że robimy śniadanie - powiedziała szybko, skinęłam rozbijając jajka na patelni. Słyszałam głośne kroki Harry'ego,  wchodzącego do kuchni.
Stanął za mną, a ja odwróciłam się zauważając jak blisko jest, wydawał się być bardziej zrelaksowany kiedy zobaczył, że wciąż tu jestem.
-Dzień dobry - wymamrotałam, jęknął i podszedł jeszcze bliżej obejmując mnie w tali.
-Myślałem, że uciekłaś - wyszeptał oglądając jak przewracam jajka.
-Znalazłeś mnie i znęcasz się nade mną, więc nie dziękuję - powiedziałam przyjaźnie, choć nie miałam tego na myśli, jego uścisk lekko się napiął.
-I tak muszę iść, mam  szkołę - powiedziałam kiedy Perrie kładła bekon na patelni. Harry zaśmiał się kręcąc głową.
-Kochanie ty i ja dobrze wiemy, że nie uciekniesz - powiedział wprost do mojego ucha. Wzięłam łyżkę cofając się, zachichotał podchodząc bliżej myśląc, że gram w grę.
-Zrobię to - powiedziałam silniejszym głosem, uśmiech Harry'ego zniknął i zaczął robić dłuższe kroki w moja stronę.
-Nie obchodzi mnie to - powiedział stojąc przede mną, zagryzłam wargę wiedząc, że nie przebije jego argumentu. Popchnęłam jego klatę uciekając.
-Przestań do kurwy mówić mi co mam robić - krzyknęłam odwracając się, lecz ciągle idąc, przyspieszyłam czując, że jest za mną. Wspięłam się na schody i pobiegłam do nieznanego mi pokoju, chciałam zamknąć
drzwi, ale przytrzymał je ręką. Pisnęłam kiedy wyrwał drzwi z zawiasów, rozejrzałam się dookoła i zauważyłam, że jestem w jakimś biurze, gdy się odwróciłam Harry stał naprzeciw mnie. Przycisnął mnie do ściany i położył głowę w zagłębieniu mojej szyi, jego biodra napierały na mnie trzymając mnie w miejscu.
-Powtórz to - powiedział szorstko, przeszedł mnie dreszcz w dole kręgosłupa, kiedy jego oddech uderzył w moją szyję.
-Nie mów mi co mam robić - powiedziałam, znów popychając jego klatę. Nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia ,więc się zaśmiał. 
-Ale kochanie. Jestem pod kontrolą. Może pewnego dnia będziesz mogła, ale teraz ja .*- wyszeptał całując delikatnie moją szczękę, próbowałam się wyrwać.
-Zawsze możemy robić to szorstko, jeśli tak wolisz kochanie - powiedział, pchnął swoje biodra ocierając się o mnie, sprawiając, że zaczęłam dyszeć. Całował moją szczękę starając się dostać coś w zamian, starał się znaleźć punkt, który sprawi, że będę bezsilna. Odrzuciłam jego rękę poruszającą się po moich biodrach, dotarł do jego koszulki wkładając zimne ręce pod materiał, jeździł rękoma po moim brzuchu, na co się wzdrygnęłam.
-Jęcz dla mnie, dalej - mówił sfrustrowany, znalazł miejsce pod moim uchem, stwarzając wstrząs, zachichotał
-Znalazłem - wyszeptał ssąc mocno to miejsce, chciałam się szarpać, skomlenie wydostał się z moich ust, kiedy prawie zaczęła lecieć krew. Oderwał się ciągnąc językiem po wyraźnym znamieniu.
-Jesteś naznaczona kochanie - zaśmiał się, spoglądając na mnie. Moje oczy się rozszerzyły, powietrze uleciało ze mnie, kiedy popatrzyłam na niego. Nie wierzę. To była ta jedna rzecz o której mówiła mi Aria. Nie dać się naznaczyć. Zrobiłam to.




_________________________________________________________________
*Maybe one day you can but for now I'm* -nie za bardzo wiedziałam jak to przetłumaczyć ,ale chodzi tutaj o to ,że pewnego dnia będzie ona sama mogła za siebie decydować ,ale teraz robi to on.
_______________________________________________________________________
Przepraszam ,że tak długo ,ale jestem w zasadzie to już kończę  pobyt na wakacjach xD nie mialam internetu przez kilka dni i wgl możliwości tłumaczenia...
Chciałabym poznac wasze myśli i odczucia na temat tego rozdziału na Twitterze #PossessivePoland
I możecie też zaobserwować bohaterów w zakładce Twitter Harry'ego i Twitter Payton.
Liczę na masę komentarzy :D 

4 komentarze:

  1. Jeej, rozdzial swietny :) zauroczyl mnie ten blog . Jest tak, ze nawet gdybym nie chciala go czytac i tak ciagnie mnie do niego :)) za dobrze piszesz, to znaczy masz wielki talent ;) przyciagasz jak magnez. Co do rozdzialu jest genialny, niesamowity i nie wiem :D
    A teraz opowiadaj jak Ci pobyt na wakacjach minal? :))
    Moj tt @Vicky_Poland mozesz pisac do mnie :) za bledy przepraszam jestem na telefonie :)
    Zajebista jestes!
    Pozdrawiam i wenyy xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Brak słów… znalazłam twój blog i przeczytałam jednym tchem ..��

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K