sobota, 25 października 2014

Rozdział 37

Payton's p.o.v
...
Byłam  w stanie usłyszeć każdego, ale nie mogłam znaleźć siły, aby otworzyć oczy. Mamrotanie stało się coraz bardziej słyszalne i głośne. 
-Dlaczego ona się nie budzi Harry ?- słyszałam płacz Perrie.  Harry? On tu jest ? 
-Jason dał jej jakieś leki. Całe szczęście. Potrzebuję trochę czasu, by jej powiedzieć - wyczułam ból w jego głosie. Co się stało ? Poczułam ciepły uścisk czyjejś dłoni na mojej.
-Perrie. Musimy iść, potrzebujesz prysznicu i dużo snu - usłyszałam głos Zayn'a dochodzący z daleka.
-Kocham cię Payton - wyszeptała Perrie całując mnie w czoło i wychodząc. Słyszałam jak drzwi cicho się zamknęły. To oznacza, że jestem sama. Tak myślę. Łóżko poruszyło się kiedy poczułam kogoś obok siebie. Ten ktoś przytulał mnie, a jego oddech uderzał delikatnie o moje ramię. Słychać było łagodne szlochanie.
-Bardzo cie kocham skarbie - jego głos był pełen napięcia, gorące łzy spływały po mojej szyi.
Kiedy poczułam uczucie gorąca w brzuchu aż do gardła odetchnęłam głośno natychmiast siadając. Moje oczy łzawiły od mocnego światła. Spojrzałam za siebie i na pobrudzone policzki Harry'ego. Płakał. Przesunął się szybko, biorąc mnie w ramiona. Nie mogłam mówić. Nawet jeśli się starałam. Byłam oniemiała. Nie czułam dużego ciążowego brzucha. Łzy pociekły po moich policzkach, wiedziałam co się stało.
-Spóźniłem się kochanie. Tak bardzo przepraszam - szlochał wtulając głowę w moją klatkę piersiową. Pociągnął mnie na siebie, ale jego głowa została między moimi piersiami. Trzymałam go przy sobie niepewnie, tak by poczuł się dobrze. Kiedy ja byłam bardziej zaniepokojona niż on. Powoli odsunęłam go od siebie, aby usiadł sam. Patrzył na mnie kiedy podniosłam koszulkę w którą mnie przebrał. Byłam pewna, że teraz mam wielką bliznę od jednego biodra do drugiego. Przejechałam palcami po moich szwach, skrzywiłam się kiedy mnie zabolało. Jak ktoś może cos takiego zrobić? Jak oni mogli zabrać coś co było żywe? Żyjące stworzenie.
Spojrzałam w dół zauważając rękę Harry'ego splataną z moją. Jego dłonie były dużo, dużo większe niż moje. Spojrzałam w jego smutne oczy.
-Gdzie jest J-Jason i Paul ? - zapytałam jąkając się, mój głos załamywał się od czasu do czasu.
-Jason zniknął. Paul zrobi to wkrótce - burknął, wypowiadając ich imiona. Spojrzałam znów w dół. Otarłam łzy zabierając rękę z uścisku Harry'ego.
-Co z Perrie ? - spojrzałam w górę. Słyszałam ją kiedy byłam w połowie przytomna, ale kto wie co Jason i Paul albo ktokolwiek zrobił jej, kiedy byłam nieświadoma.
-Wszystko z nią w porządku. Odpoczywa - westchnął kładąc się. Pociągnął mnie w dół do siebie, wprost na pościel.
- Ty też powinnaś - powiedział, przykładając mnie do swojej klatki. Delikatnie tarł moje plecy kiedy ja zamknęłam oczy pozwalając ciemności na pochłonięcie mnie.

...

1 month later...

Siedziałam w wannie oglądając jak bąbelki znikają, moja blizna się pokazała. Blizna, która stworzyła moje życie nie zasługiwała na to. Harry nie jest taki sam odkąd odebrał mnie i Perrie z powrotem, nie opuszcza mnie na więcej niż pięć minut. Nie mam możliwości by zamykać drzwi, albo nawet budzić się i wstawać bez niego. Jeśli zrobię coś z tych rzeczy, on wybucha. Przyrzekam,że może wybuchnąć w każdym momencie. Smutną rzeczą jest to, że jestem jedną osobą, która może go uspokoić. Perrie jest okay, ale również stała się bardzo nadopiekuńcza, tak jak Harry. Wydaje mi się, że jest to ich sposób na trapienie się z przegraną. Jak dla mnie to straszne. Mieć tylu ludzi, którzy obserwują każdy twój ruch, nie jest dla mnie przyjemny. To sprawia, że czuję się coraz bardziej załamana. Kiedy coś się dzieje w danym momencie, oni czekają, aż to się stanie.
Usłyszałam jak drzwi od łazienki się otwierają, a Harry wszedł do pokoju z ubraniami i ręcznikiem. Uśmiechnął się do mnie, zakręcając korek. Podniósł mnie do góry. Tak jakbym sama nie mogła tego zrobić. Traktował mnie jakbym miała pięć lat i nie wiedziała jak o siebie zadbać. Wytarł mnie ręcznikiem i ubrał w stare, rozciągnięte ubrania. Złapał moją rękę i wyprowadził mnie z łazienki.
Podskoczyłam gdy usłyszałam głośny krzyk tak jak za tamtym razem. Harry szybko się do mnie odwrócił.
-Jest dobrze skarbie. Nic się nie dzieje - pocałował mnie w czoło i wyszedł z pokoju. Nadal słyszałam jak ktoś wchodzi na górę. Drzwi się otworzyły,a moje oczy podwoiły swoje rozmiary.... nie spodziewałam się ich tutaj.
Uśmiech pojawił się na mojej twarzy z powodu Nate i reszty chłopaków. Niall'a, Liam'a i Louis'a?
...
______________________________________________________
Hej!
Jestem Ania i jestem nową tłumaczką. Moja najlepsza przyjaciółka Julia xx , która zaczęła tłumaczenie tego bloga, poprosiła mnie o pomoc. To, więc jestem. Mam nadzieję, że spodoba wam się rozdział. :)

10 komentarzy:

  1. Oooo boskooo
    czekam na szybkii next

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojojo ejjeu
    szybko oo nextt
    witamy cie serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojojo
    wiatmy
    swietnie tlumaczysz

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju oby bylo wszystko dobrze
    Czekamy szybko na nextttt
    kochane
    oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej ! Super tłumaczysz :)
    A rozdział świetny, bardzo mi się podoba :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojojo
    mam nadzieje ze wszystko bedzie juz dobrze

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z wami wyżej :**

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K