Kolejne dwie godziny czekania w sypialni Harry'ego bardzo się dłużyły byłam sama z moimi myślami, kiedy nareszcie wrócił trzaskając drzwiami. Skrzyżowałam nogi podczas gdy on szedł w moja stronę, nie mógł mnie uderzyć. Nie zrobiłam nic złego. Przeskanował wzrokiem cały pokój zauważając porozrzucany papier. Odwrócił się stając naprzeciwko mnie, zaśmiał się siadając obok lecz nie na tyle blisko żeby mnie dotknąć. Na szczęście
-Zgaduję, że nie podoba ci się regulamin ? - zapytał. W jego głosie nie było ani krzty humoru, obserwował mnie.Starałam się nie popełnić żadnego błędu, ale znając siebie na pewno to zrobię, nieznacznie kiwnęłam głową, a uśmiech pojawił się na jego ustach, lecz pod żadnym pozorem nie był prawdziwy, skrzyżował ręce na klatce piersiowej tak jakby starał się odepchnąć cała złość która w nim buzowała.
-Nie zrobiłbym tego Payton. To znaczy jeśli złamiesz jakąś zasadę kara będzie bolesna - mruknął. Jego oczy ukazywały złość, a uśmiech zniknął.
-Najwyraźniej nie powinnaś była uciekać i zaakceptować te jebane oświadczyny - kontynuował. Fuknęłam patrząc w dal. Trzymając mnie za słówka nigdzie nie dojdzie.
-Chcesz żebym powtórzył ? Zgadzasz się z tym regulaminem ? - powiedział głośniej i wolniej. Spojrzałam w górę przyglądając się mu.
-Tak - syknęłam przez zęby. Zaśmiał się i złapał mnie za rękę podnosząc mnie.
-Zostajesz w domu, ja i chłopcy mamy coś do załatwienia. Możesz rozmawiać z Perrie, ale nie z Nate'em - powiedział stanowczo pchając mnie przez hol. Ukrywa coś co zrobił Nate ? Może coś do niego ma ? Nie rozumiem dlaczego nie pozwala mi rozmawiać z moim własnym bratem. Przecież on chce tego samego co Harry. W sumie tak myślę.
-ROZUMIESZ ? ! - krzyknął, gdy mu nie odpowiadałam na co się wzdrygnęłam. Jego uścisk się pociaśnił zmuszając mnie do odpowiedzi.
-Dobra - powiedział kiedy doszliśmy do końca schodów. Liam, Niall i Louis czekali przy drzwiach podczas gdy Zayn i Pezz stali przy innych, Nate siedział na sofie patrząc na mnie. Chciał porozmawiać, ale ja tego nie planowałam.
-Bądź grzeczna i przysięgam na Boga, jeśli dowiem się, że z nim rozmawiałaś uderzę cie - powiedział przyciskając usta do mojego czoła. Dreszcz przebiegł wzdłuż moich pleców na myśl o karze którą dla mnie planuje. Skinęłam i cierpliwie czekałam aż wyjdzie z resztą chłopców, zostawiając mnie z Perrie i Nate'em. Kiedy drzwi się zamknęły dziewczyna owinęła ręce dookoła mojej talii mocno mnie przytuliła. Złamałam się i zaczęłam cicho szlochać w jej klatkę, a łzy moczyły jej koszulkę.
-Nie mogę tego zrobić Pezz - wyszeptałam trzymając się jej żeby przypadkiem mnie nie puściła. Chcę mieć kogoś kto byłby dla mnie, kogoś komu mogłabym zaufać i mieć go przy sobie. Taka osobą jest Perrie.
-Tak możesz, jesteś jedną z najsilniejszych osób w tym domu Payton. Jeśli pójdziesz wszyscy spadniemy na dno - powiedziała kojąco. Myli się, ona jest najsilniejszą osobą jaką znam od samego początku nawet wtedy gdy Eleanor i Danielle umarły.
-Nie jestem, płaczę każdego dnia odkąd tu mieszkam - odpowiedziałam kręcąc głową. Dziewczyna spojrzała na mnie sympatycznie i odwróciła wzrok na coś za mną. Zmarszczyłam brwi odwracając się i zauważając Nate'a, który patrzył raz na mnie raz na Perrie. Wolno pokręciłam głową dostrzegając, że do mnie podchodzi. Chciał rozmowy. Nie zniosę kary Harry'ego jeśli porozmawiam z bratem, nawet jeśli miałoby go to zranić.
-Nie, nie, nie. Nie mogę z tobą rozmawiać - wyszeptałam dotykając jego klatki.
-Przepraszam Payton, powinienem był za tobą stać. Nawet jeśli chodziło o Paul'a, nie powinien był pozwolić komukolwiek cię skrzywdzić - powiedział, a jego głos się załamywał z każdym wypowiedzianym słowem. Mój oddech stał się cięższy, zaczęłam rozglądać się dookoła. Ściany zaczynały się zwężać przyciskając mnie. Dlaczego do cholery poruszył temat Paul'a, przecież wie co mi zrobił.
-Potrzebuje trochę powietrza - powiedziałam na wydechu rozglądając się dookoła, wodziłam wzrokiem po całym pomieszczeniu.
-Payton. Payton. Uspokój się, jesteś w - uciął Nate. Nic się nie stało. Jestem w moim własnym świecie. Gdzie nie mogę przewidzieć co się stanie. On mną steruję. Moim życiem. Moimi marzeniami. Moja przyszłością.
Obudziłam się przez jasne promienie słoneczne, zmarszczyłam oczy wstając. Rozejrzałam się dookoła zauważając wielki dom postawiony na środku nie wiadomo czego. Powoli weszłam do środka.
-MAMUSIU !! - usłyszałam głośny pisk i stukot małych stópek o drewnianą podłogę. Podeszłam bliżej dochodzącego dźwięku dostrzegając małą dziewczynkę. Wyglądała na dwulatkę, miała piękne kręcone włosy i jasne brązowe oczy.
-Kochanie bądź ciszej twój tatuś śpi - usłyszałam znajomy głos, odwróciłam się zauważając tylko kobiety, która schyliła się w dół i podniosła małą dziewczynkę, opierając ją o jej biodra. Moja szczeka opadła kiedy się odwróciła. Ja ? To ja ?
-Kochanie Louis i Aria przyjdą o 12 na obiad - ktoś powiedział z góry, zszedł na dół po czym pocałował czoło dziewczyny większej i mniejszej. W odpowiedzi obie się uśmiechnęły.
Aria i Louis ?
Dlaczego do cholery Aria miałaby być w to wplątana ?
____________________________________________________
Jejku przeepraszaaam, ale nie miałam czasu i internetu :C
Co myslicie ?
Next pojawi się jak bd 20 komentarzy ! <3
Miłego czytania / jula xx
Jeju pogubilam sie w końcówce
OdpowiedzUsuńRozdzial boski
OdpowiedzUsuńCudo a hazz niech sie wali bo mu przypierdole
OdpowiedzUsuńCudowny
OdpowiedzUsuńZajebisty jak zawsze
OdpowiedzUsuńolka
Coz tu duzo gadac
OdpowiedzUsuńnext next
julka
Boski boski
OdpowiedzUsuńszybko next
bo oszaleje
Lovkiii
OdpowiedzUsuńkrejzolka :*
Boskiiii
OdpowiedzUsuńcudoo
OdpowiedzUsuń*-*
OdpowiedzUsuńswietny
OdpowiedzUsuńzgadzam sie z wami :)
OdpowiedzUsuńola
Nie kumam końcówki
OdpowiedzUsuńOna zemdlała i coś w jej głowie się pojawiło tak jakby sen albo coś. Specjalnie zrobiłam to w ciągu xd, ale chodzi o sen/coś jej się wyobraziło xd. Dla wszystkich którzy nie zrozumieli :D i next pojawi się w piątek xx/ julia
UsuńKońcówka to chyba jakis sen czy coś
OdpowiedzUsuńmartaa
Kocham to opowiadanie
OdpowiedzUsuńja też trochę się pogubiłam, ale ogólnie rozdział genialny!!! <3 kochaaaaaaaaaam <3
OdpowiedzUsuńWłaśnie skączyłam czytać. Jest 1.25 a o 6 musze wstać. Super super super. Jebać Harrego. Ja bym na miejscu Pey nie wytrzymała psychicznie i fizycznie i bym się zabiła. ( NIE NIE JESTEM PSYCHOLKĄ) Ona zasługuje na szczęście jest spaniałą osobą.
OdpowiedzUsuńSuuuper! Kiedy next ? :*
OdpowiedzUsuńDzisiaj, albo jutro bo Ania idzie na urodziny i nwm czy bd miala czas przetłumaczyć,ale mówi, że sie postara ;) / julka
Usuńbtw. możesz smialo zadawac pytania na Asku :D