Jęknęłam będąc obudzoną raz jeszcze przez kogoś krzyki, co jest z nimi? Jestem pewna, że mogliby załatwiać sprawy bez wrzeszczenia sobie w twarz. Kimkolwiek on jest nie boje się mu odciąć głowy. Usiadłam na łóżku przecierając oczy, westchnęłam gdy zauważyłam, że Harry'ego nie ma obok mnie. Wyskoczyłam z łóżka powoli schodząc na dół, te krzyki dochodziły od Louisa i Harry'ego w kuchni. Stanęłam naprzeciwko nich.
- Co jest? - mruknęłam ciągle zaspana, usłyszałam jak Lou coś mamrocze pod nosem, ale postanowiłam to zignorować.
- Aria jeszcze nie wróciła - jęknął Louis, podczas gdy Harry wywrócił oczami.
- Nie wiem jak kurwa mogłeś pozwolić jej uciec - Harry ostro wtrącił wracając tym sposobem do ponownej kłótni.
- Mogłabym jej poszukać? - zapytałam patrząc na Louisa, wiedziałam, że Harry od razy się nie zgodzi, zauważyłam, że chłopak się na mnie patrzy.
- To nie twój problem Payton - syknął wbijając wzrok w Louisa. Westchnęłam wywracając oczami.
- Jestem pewna, że możesz mi ufać - odgryzłam się patrząc jak kręci głową.
- Zgoda, ale przysięgam na Boga jeśli nie wrócisz, nie zawaham się zrobić ci krzywdy i sprawić, że twoje życie będzie jak istne piekło - jęknął podchodząc bliżej, chciałam wywrócić oczami, ale złapał za mój policzek sprawiając, że ciągle na niego patrzyłam.
- Nie wywracaj oczami - powiedział puszczając mnie i pozwalając mi na odejście, co zrobiłam wychodząc z kuchni. Zgaduję, że jego zasady już nic nie znaczą. Uśmiechnęłam się do siebie chodząc ulicami Las Vegas, rozglądałam się starając się dowiedzieć gdzie do cholery jestem.
...
Cztery godziny minęły, a ja ciągle jej nie znalazłam. Weszłam do apartamentu ślady krwi Victorii wciąż były na podłodze. Musiałam się przemóc żeby wejść w głąb pomieszczenia. Nie mam pojęcia gdzie ona może teraz być, nie ma pieniędzy na powrót do Kalifornii i nie ma też samochodu ani żadnych czystych ubrań. Weszłam przez frontowe drzwi rozglądając się za kimś, ale nie było tam nikogo, nawet światła były wyłączone. Zmarszczyłam brwi kontynuując przechadzkę po domu, weszłam do salonu gdzie Harry i Aria? siedzieli razem i rozmawiali cicho. Powoli do nich podeszłam, tak szybko jak Harry mnie zauważył przestali rozmawiać i oboje się na mnie spojrzeli. Arii wygląd był okropny, ale nie wiem czy to przez Louisa czy też nie. Jej ubrania były podarte, a zaschnięta krew pokrywała części jej twarzy.
- Co się stało? - zapytałam delikatnie. Harry wstał i odciągnął mnie z dala od dziewczyny kiedy Louis wszedł do pokoju i usiadł obok niej. Zostałam zaprowadzona do sypialni, Harry posadził mnie na łóżku obok niego.
- Paul powrócił, wysłał wiadomość wykorzystując Arię. Byłem pozytywny żeby zabić tego chuja - przeczesał ręką włosy.
- Co to za wiadomość? - zapytałam łapiąc go za rękę i łącząc razem z moją. Westchnął przed odpowiedzią.
- Chcę cię - powiedział patrząc mi w oczy, mogę powiedzieć, że wyrzucił to z siebie.
- On mnie nie ma, prawda? - zapytałam marszcząc brwi, pokręcił przecząco głową.
- Po moim trupie - fuknął. Uśmiechnęłam się krzywo patrząc na nasze złączone dłonie.
...
Jeszcze tydzień do naszego ślubu, Perrie kręci się po całym domu jak w jakimś maratonie, chcę żeby było idealnie, a ja jestem pewna że będzie. Brzuch dziewczyny zaczyna być widoczny, lekarz powiedział, że jest w prawie drugim miesiącu ciąży. Harry jest nerwowy odkąd powiedział mi, że Paul mnie szuka. To wszystko nie mogło przyjść w jeszcze gorszym czasie. Otrząsnęłam się ze swoich myśli patrząc na Arię czekającą na lekarza, uśmiechnęła się i podeszła kiedy jej kiwnęłam, usiadła obok mnie na łóżku patrząc dziwnym wzrokiem.
- Co jest? - uśmiechnęłam się, co sztucznie odwzajemniła.
- Harry nie powiedział ci całej historii, a ja myślę, że zasługujesz na wyjaśnienie - spojrzała w dół przed kontynuowaniem.
- Paul ma twojego brata.....Nate'a - wyszeptała.
- CZY NIE MÓWIŁEM CI ŻE MASZ ZAMKNĄĆ MORDĘ !!? - Aria i ja obie podskoczyłyśmy zauważając wkurzonego Harry'ego przy drzwiach. Syknął i wszedł do pokoju patrząc na Arię i wskazując na drzwi. Wymamrotała ciche "przepraszam" i szybko wyszła z pokoju, miałam szeroko otwarte oczy i usta kiedy spojrzałam w górę na chłopaka. Jego spojrzenie złagodniało wiedząc, że nie jestem z niego zadowolona.
- Dlaczego, gdzie jest Nate ? - wykrztusiłam wstając na równe nogi, spojrzałam za Harry'ego biorąc buty.
- Nigdzie nie idziesz Payton - jęknął zamykając przede mną drzwi, dalej ubierałam buty ignorując go.
- Zajmę się tym, ta suka nie powinna niczego mówić dopóki to wszystko nie zostałoby poukładane - syknął i podszedł bliżej. Wstałam ponownie tym razem mając na stopach buty.
- On jest moim bratem - wyszeptałam czując gorące łzy pod moimi powiekami, podszedł jeszcze bliżej i objął moje policzki.
- Powiedziałam, że się tym zajmę - uciął na co skinęłam w jego dłonie.
- Po prostu upewnij się, że wróci w następnym tygodniu - wymamrotałam kiedy przejechał palcem po moim policzku. Nate jest silny, silniejszy niż ci wszyscy mężczyźni których znałam przed Harry'm i jest też silniejszy od Paula. Mam tylko nadzieję, że nie przegapi mojego ślubu.
...
________________________________
Popłakałam się.
Troche mi smutno, że zaniedbałam tego bloga i że pojawia się coraz mniej komentarzy :C
/jula
Kocham tooo pisz dalej prosze ciagnij to do końca i pisz dla nas nawet dla tych co komentuja czyli okolo 15osob prosze :)
OdpowiedzUsuńJejuu rozdział jak zawsze okej czekam i proszę cie nie zostawiaj nas dlatego ze malo komentuje noo moze im sie nie chce czy cos ale pisz prosze bo umre z rozpaczy jak go przerwiesz
OdpowiedzUsuńMartuniaaaa xx
Wow rozdzial świetny i czekam na kolejny ! :)
OdpowiedzUsuńPierwsza ;) rozdział świetny ... taki straszny ... tak szczerze ,jak można tak traktować kobiety ? Mówię o początkach znajomości ... zamykają je, biją, krzyczą, i co ? Takie okropne serio ... kocham tego bloga i mam nadzieje że szybko dodasz nexta i znowu wszystko wróci do normy :) oraz weny do tłumaczenia życzę ;*
OdpowiedzUsuńW-S-P-A-N-I-A-Ł-Y !!! czekam na nn <3
OdpowiedzUsuń*-*
OdpowiedzUsuńjejuuu dalej rozdział noo zajebisty jak zawsze,
OdpowiedzUsuńjeju jak tak dziewczyny można traktować ?? :/
OdpowiedzUsuńzgadzam się z Girl Almighty
;ccc rozdział super i z niecierpliwością czekam na następne nooo <333
OdpowiedzUsuń