Po godzinie wyszłam z wanny i założyłam spodnie od
piżamy i t-shirt. Moje włosy były teraz rozpuszczone, a makijaż zmyty.
Zaczęłam schodzić na dół ostrożnie, aby się nie
wywrócić na połamane przedmioty, które również znajdowały się na korytarzu.
Zeszłam na dół, gdzie na kanapie znalazłam Harry'ego z twarzą ukrytą w
dłoniach. Jego plecy szybko się unosiły.
-Wszystko w porządku?-zapytałam, ostrożnie do
niego podchodząc jednak wciąż zachowując dystans. Spojrzał na mnie potrząsając
głową.
-Wyjeżdżamy. Jutro. Pieprzyć to gówno, chcę
wyjechać. Cholernie bardzo.-wymamrotał przebiegając dłonią po swoich splątanych
włosach. Przykucnęłam przy nim, dłonie kładąc na jego kolanach.
-Co tylko chcesz Harry.-spojrzałam na niego
posyłając mu mały, pocieszający uśmiech, który odwzajemnił.
-Wychodzimy.-wstał chwytając moją dłoń w swoją.
-Co? Gdzie? Jestem w piżamie Harry.-zaprotestowałam,
kiedy ciągnął mnie za sobą. Nie odpowiedział i dalej prowadził mnie na zewnątrz
w kierunku swojego samochodu.
Otworzył drzwi, a na jego ustach pojawił się
złośliwy uśmieszek, gdy przyglądał mi się jak wsiadam do środka, po czym
zamknął za mną drzwi. Po chwili sam zajął miejsce kierowcy i odjechał.
-Nie zamierzasz odpowiedzieć?-zapytałam po
odczekaniu kilku minut. Spojrzał na mnie uśmiechając się, po czym znowu skupił
wzrok na drodze.
-Chcę ci tylko coś pokazać.-odpowiedział i
przyśpieszył przekraczając limit prędkości.
...
Dotarliśmy na otwarty teren. Na niebie widoczne
były gwiazdy, a księżyc oświetlał cały obszar.
Wyskoczyłam z auta i stanęłam obok Harry'ego,
który chwycił moją dłoń prowadząc za sobą. Następnie zatrzymał się i usiadł na
trawie. Zmarszczyłam brwi i spojrzałam w dół na niego zdezorientowana.
-Usiądź.-uśmiechnął się nadal na mnie nie patrząc.
Poklepał miejsce obok siebie. Zrobiłam to o co mnie poprosił i usiadłam obok
niego. Wtedy odwrócił głowę i przyglądał mi się z wciąż widniejącym uśmiechem
na twarzy. Ramię owinął wokół mojej talii i przyciągnął mnie bliżej siebie.
-Kocham cię.-szepnął, a jego twarz zbliżała się do
mojej.
-Kocham cię.-odpowiedziałam pozwalając, by jego
wargi owładnęły moimi.
-Chcę mieć rodzinę Payton, ale będę przerażony
kiedy to się stanie.-przyznał odsuwając się i kładąc na trawę. Gapiłam się na
niego z wielkim podziwem. Światło księżyca uderzało w niego w cudowny sposób,
doskonale podkreślając jego rysy twarzy.
-Dlaczego?-zapytałam przenosząc wzrok na miasto
znajdujące się pod nami.
-Boję się konsekwencji jakie z tego wynikną. Co
się stanie jeśli coś złego ponownie się wydarzy?-zapytał a ja czułam na sobie
jego wzrok.
-Nie powinniśmy się o to martwić. Mamy bardzo dużo
czasu.-odwróciłam się uśmiechając się do niego. Odwzajemnił uśmiech i
przyciągnął mnie do siebie tak, że moja głowa spoczywała na jego klatce
piersiowej.
Kocham takie rzeczy jak te. I wierzę, że bajki
mogą się zdarzyć i się zdarzą.
...
Dzisiaj się wyprowadzamy. Harry nie kłamał, gdy
powiedział mi, że dzisiaj faktycznie się wyprowadzamy.
Byliśmy w drodze do domu i mówiąc „my" mam na
myśli Harry'ego i Perrie. Reszta była najwyraźniej zajęta pracą. Czymkolwiek
ona była.
Po chwili Harry wjechał na biały podjazd ukazując
nam ogromny niebiesko-biały, drewniany dwupiętrowy dom. Rozdziawiłam usta i
byłam prawie pewna, że reakcja Perrie była identyczna.
Harry, który siedział obok mnie, zaśmiał się
wyłączając samochód i z niego wychodząc. Szybko się otrząsnęłam również
wyskakując na zewnątrz obok Perrie.
Chwyciła mnie za dłoń, podczas gdy Harry zaczął
wchodzić po schodach prowadzących do drzwi frontowych, które dla nas otworzył.
W pierwszym pomieszczeniu znajdowały się wielkie schody. Ściany oraz dekoracje
były niebieskie, podczas gdy drewniane elementy były całe w bieli, a ciemne
drewno zdobiło podłogę.
Dom był w pełni umeblowany. Wszystko było
dokładnie dobrane pod szczególne pomieszczenie i styl. Naprawdę był piękny i
oczywiście w tym wszystkim, w tle było widać odrobinę Harry'ego,
odzwierciedlało go.
-Jest wspaniały.-skoczyłam w ramiona Harry'ego
pozwalając mu okręcić mną w około, po czym odstawił mnie na ziemię, delikatnie
całując.
Odsunęłam się przypominając sobie, że w pokoju
znajduje się Perrie.
-Co tam jest?-usłyszałam głos dziewczyny. Teraz
byliśmy w sypialni na górze. Ogromne, królewskie łoże znajdowało się po środku
pokoju, a wielkie okna ukazywały wspaniały widok na Las Vegas. I tak jak
wszystkie pozostałe pokoje, była pięknie udekorowana i umeblowana.
Odwróciłam się do niej zauważając, że wskazuje na
drzwi, za którymi jeszcze nie byliśmy.
-Uhh, to na później.-Harry wzruszył ramionami za
bardzo się tym nie przejmując. Przebiegł dłonią po włosach w tym samym czasie
wyjmując telefon z kieszeni.
-Zaraz będę.-powiedział do nas, po czym opuścił
pomieszczenie odbierając telefon.
Zmarszczyłam brwi podchodząc do drzwi i próbując
je otworzyć jednak ani drgnęły. To tylko spowodowało, że stałam się nerwowa.
Posiadanie sekretnego pokoju w nowym domu, gdzie miałam mieszkać z Harry'm. Kto
wie co tam się znajduje.
~*~

Na zdjęciu dom Harry'ego i
Payton :D
Rozdział przetłumaczyła aklesandra579
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz