sobota, 2 kwietnia 2016

Rozdział 55

Minął tydzień odkąd się przeprowadziliśmy a ja wciąż nie mam pojęcia co jest w tym pokoju. Muszę spać obok niego, gapiąc się na niego zastanawiając się co do diabła on tam ukrywa. I dlaczego myśli, że powinien coś przede mną ukrywać.

-Co się dzieje?- zapytał będąc po drugiej stronie kuchni. Robiłam lunch dla nas obojga. Musiałam się przyzwyczaić do bycia gospodynią domową. Nienawidzę być uwiązana w domu jednak mam nadzieję, że wkrótce zaufa mi na tyle, bym mogła sama wyjść z domu.

-Nic.-skłamałam po czym wzruszyłam ramionami by to ukryć. Jest dobry w zgadywaniu, gdy coś jest nie tak. Wiem to.

Poczułam za sobą jego obecność jednak dalej kroiłam warzywa. Podskoczyłam nieznacznie, gdy jego dłonie spoczęły na moich biodrach, jego oddech uderzał w miejsce tuż za moim uchem.

-Nie kłam skarbie.-uśmiechnął się złośliwie, czułam to.

Odwróciłam się odwzajemniając uśmieszek. Jego oczy szeroko się otworzyły, szeroki uśmiech rozprzestrzenił się na jego wargach. Oczami powędrował w dół po czym ponownie na mnie spojrzał.

Szyderczo się zaśmiałam spoglądając w dół na nóż napierający na jego brzuch. Następnie upuściłam go na podłogę, pozwalając by echo zabrzmiało w całej kuchni.

-Mogłaś mnie zranić.-zachichotał przebiegając dłonią po włosach i cofając się o kilka kroków do tyłu tylko po to, by zaraz szybkim tempem do mnie podejść i przycisnąć do kuchennego blatu.

-Teraz powiedz mi kochanie. Co się dzieje.-powiedział poważnie, bardziej na mnie napierając.

-Ten pokój. Co jest w środku?-zapytałam odwracając od niego wzrok na drugi koniec pomieszczenia nie wiedząc czy będzie zły czy nie. Spojrzałam na jego wargi, które się uniosły.

-Wkrótce się dowiesz kochanie.-stłumił śmiech odchodząc ode mnie. Fuknęłam podnosząc z podłogi nóż i wrzucając go do zlewu.

To jest zbyt frustrujące. Powinnam zrobić dziurkę w drzwiach i po prostu zerknąć do środka. To tak samo jakby wiedzieć, że twoi rodzice trzymają prezenty w pokoju jednak musisz się powstrzymać przed zerknięciem.

To jest do bani.

...

Minął już miesiąc a ja wciąż nie mam pojęcia co jest w tym pokoju. To mnie zabija i wiem, że Harry wie, że mnie to zabija. To go po prostu bawi powodując, że ja jestem jeszcze bardziej sfrustrowana.

Wszystko co ostatnimi czasy robi to wychodzenie gdzieś, wracanie do domu późno w nocy, by zadręczać mnie o seks, ja mu ulegam, a następnie śpi. Budzę się rano a jego nie ma. To dość wkurzające jednak nigdy nie zostawia mnie samej w domu.

Zostawia mnie albo z Perrie albo z Arią lub z którymś z chłopaków. Perrie staje się coraz większa i większa. To bardzo ekscytujące widzieć jak z dnia na dzień się zmienia.

Perrie bardzo dobrze wie jak byś gospodynią domową. Jest wspaniałą kucharką i przez cały dzień, non stop sprząta.

-Nie wiem czemu, ale mam złe przeczucie.-wyznałam Perrie, która gwałtownie odwróciła głowę w moją stronę patrząc na mnie.

-Wiem, oh boże myślałam, że tylko ja tak mam.-ciężko westchnęła z szeroko otwartymi oczami.

-Jak myślisz, co to może być?-zapytałam.

-Nie wiem, zadzwonię do Zayn'a, zaraz wracam.-powiedziała wyciągając swój telefon i wychodząc z pokoju.

Wróciłam do zmywania naczyń. Miałam to dziwne uczucie w dole brzucha odkąd Harry wyszedł tego ranka. Zazwyczaj nie budzę się, gdy wychodzi jednak tego ranka to zrobiłam. To jest dziwne i nigdy przedtem czegoś takiego nie czułam.

Perrie ponownie weszła do pokoju i spojrzała na mnie.

-Co się dzieje?-zapytałam, gdy zorientowałam się, że w ogóle nie mówi. Po prostu gapiła się na ścianę, na jej twarzy malował się szok.

-To była Aria.-załkała, kilka łez spłynęło po jej policzkach. Popędziłam do niej podtrzymując ją za talię tak, by nie upadła.

-Oni zostali aresztowani Payton. Wykonywali swoją robotę i zostali... zostali złapani. Aria jest w domu z Louis'em, który nie poszedł. O boże Payton. Musimy ich wydostać. On nie zobaczy dziecka.-czkała szlochając.

-Jaka była ich robota? Skąd wiesz, że oni tam zostaną Perrie?-zapytałam całkowicie zdezorientowana. Mam na myśli, wiem, że są gangiem, ale jakim gangiem?

-Oni zabijają, Payton. Myślałam, że Harry ci powiedział. KURWA, oni są tak cholernie głupi.-krzyknęła powodując, że podskoczyłam. Po raz pierwszy usłyszałam jak krzyczy lub przeklina.

-Nie martw się, jestem pewna, że się od tego wymigają. Mam na myśli, zawsze to robili.-starałam się ją pocieszyć. Potrząsnęła głową głośno łkając w swoje dłonie.

~*~







Na zdjęciu aresztowanie Harry'ego.


(Payton przy tym nie było :p)


Witam, pojawiły się już dwa nowe rozdziały po dłuższej przerwie, które od teraz będą przeze mnie tłumaczone. Postaram się dodawać je często i systematycznie.


Dziękuję właścicielce bloga, że dała mi możliwość publikowania tutaj nowych, przetłumaczonych rozdziałów.


Mam nadzieję, że będą Wam się podobały i będziecie licznie komentować i proszę o sprawiedliwe komentarze :D


Możecie mnie znaleźć na wattpadzie, mój login @aleksandra579


Miłego czytania i do następnego,


A-;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K