Minął tydzień odkąd się
przeprowadziliśmy a ja wciąż nie mam pojęcia co jest w tym pokoju. Muszę
spać obok niego, gapiąc się na niego zastanawiając się co do diabła on
tam ukrywa. I dlaczego myśli, że powinien coś przede mną ukrywać.
-Co się dzieje?- zapytał
będąc po drugiej stronie kuchni. Robiłam lunch dla nas obojga. Musiałam
się przyzwyczaić do bycia gospodynią domową. Nienawidzę być uwiązana w
domu jednak mam nadzieję, że wkrótce zaufa mi na tyle, bym mogła sama
wyjść z domu.
-Nic.-skłamałam po czym wzruszyłam ramionami by to ukryć. Jest dobry w zgadywaniu, gdy coś jest nie tak. Wiem to.
Poczułam za sobą jego
obecność jednak dalej kroiłam warzywa. Podskoczyłam nieznacznie, gdy
jego dłonie spoczęły na moich biodrach, jego oddech uderzał w miejsce
tuż za moim uchem.
-Nie kłam skarbie.-uśmiechnął się złośliwie, czułam to.
Odwróciłam się
odwzajemniając uśmieszek. Jego oczy szeroko się otworzyły, szeroki
uśmiech rozprzestrzenił się na jego wargach. Oczami powędrował w dół po
czym ponownie na mnie spojrzał.
Szyderczo się zaśmiałam
spoglądając w dół na nóż napierający na jego brzuch. Następnie upuściłam
go na podłogę, pozwalając by echo zabrzmiało w całej kuchni.
-Mogłaś mnie
zranić.-zachichotał przebiegając dłonią po włosach i cofając się o kilka
kroków do tyłu tylko po to, by zaraz szybkim tempem do mnie podejść i
przycisnąć do kuchennego blatu.
-Teraz powiedz mi kochanie. Co się dzieje.-powiedział poważnie, bardziej na mnie napierając.
-Ten pokój. Co jest w
środku?-zapytałam odwracając od niego wzrok na drugi koniec
pomieszczenia nie wiedząc czy będzie zły czy nie. Spojrzałam na jego
wargi, które się uniosły.
-Wkrótce się dowiesz kochanie.-stłumił śmiech odchodząc ode mnie. Fuknęłam podnosząc z podłogi nóż i wrzucając go do zlewu.
To jest zbyt
frustrujące. Powinnam zrobić dziurkę w drzwiach i po prostu zerknąć do
środka. To tak samo jakby wiedzieć, że twoi rodzice trzymają prezenty w
pokoju jednak musisz się powstrzymać przed zerknięciem.
To jest do bani.
...
Minął już miesiąc a ja
wciąż nie mam pojęcia co jest w tym pokoju. To mnie zabija i wiem, że
Harry wie, że mnie to zabija. To go po prostu bawi powodując, że ja
jestem jeszcze bardziej sfrustrowana.
Wszystko co ostatnimi
czasy robi to wychodzenie gdzieś, wracanie do domu późno w nocy, by
zadręczać mnie o seks, ja mu ulegam, a następnie śpi. Budzę się rano a
jego nie ma. To dość wkurzające jednak nigdy nie zostawia mnie samej w
domu.
Zostawia mnie albo z
Perrie albo z Arią lub z którymś z chłopaków. Perrie staje się coraz
większa i większa. To bardzo ekscytujące widzieć jak z dnia na dzień się
zmienia.
Perrie bardzo dobrze wie jak byś gospodynią domową. Jest wspaniałą kucharką i przez cały dzień, non stop sprząta.
-Nie wiem czemu, ale mam złe przeczucie.-wyznałam Perrie, która gwałtownie odwróciła głowę w moją stronę patrząc na mnie.
-Wiem, oh boże myślałam, że tylko ja tak mam.-ciężko westchnęła z szeroko otwartymi oczami.
-Jak myślisz, co to może być?-zapytałam.
-Nie wiem, zadzwonię do Zayn'a, zaraz wracam.-powiedziała wyciągając swój telefon i wychodząc z pokoju.
Wróciłam do zmywania
naczyń. Miałam to dziwne uczucie w dole brzucha odkąd Harry wyszedł tego
ranka. Zazwyczaj nie budzę się, gdy wychodzi jednak tego ranka to
zrobiłam. To jest dziwne i nigdy przedtem czegoś takiego nie czułam.
Perrie ponownie weszła do pokoju i spojrzała na mnie.
-Co się
dzieje?-zapytałam, gdy zorientowałam się, że w ogóle nie mówi. Po prostu
gapiła się na ścianę, na jej twarzy malował się szok.
-To była Aria.-załkała, kilka łez spłynęło po jej policzkach. Popędziłam do niej podtrzymując ją za talię tak, by nie upadła.
-Oni zostali aresztowani
Payton. Wykonywali swoją robotę i zostali... zostali złapani. Aria jest
w domu z Louis'em, który nie poszedł. O boże Payton. Musimy ich
wydostać. On nie zobaczy dziecka.-czkała szlochając.
-Jaka była ich robota?
Skąd wiesz, że oni tam zostaną Perrie?-zapytałam całkowicie
zdezorientowana. Mam na myśli, wiem, że są gangiem, ale jakim gangiem?
-Oni zabijają, Payton.
Myślałam, że Harry ci powiedział. KURWA, oni są tak cholernie
głupi.-krzyknęła powodując, że podskoczyłam. Po raz pierwszy usłyszałam
jak krzyczy lub przeklina.
-Nie martw się, jestem pewna, że się od tego wymigają. Mam na myśli, zawsze to robili.-starałam się ją pocieszyć. Potrząsnęła głową głośno łkając w swoje dłonie.
-Nie martw się, jestem pewna, że się od tego wymigają. Mam na myśli, zawsze to robili.-starałam się ją pocieszyć. Potrząsnęła głową głośno łkając w swoje dłonie.
~*~
Na zdjęciu aresztowanie Harry'ego.
(Payton przy tym nie było :p)
Witam, pojawiły się już dwa nowe rozdziały po dłuższej przerwie, które od teraz będą przeze mnie tłumaczone. Postaram się dodawać je często i systematycznie.
Dziękuję właścicielce bloga, że dała mi możliwość publikowania tutaj nowych, przetłumaczonych rozdziałów.
Mam nadzieję, że będą Wam się podobały i będziecie licznie komentować i proszę o sprawiedliwe komentarze :D
Możecie mnie znaleźć na wattpadzie, mój login @aleksandra579
Miłego czytania i do następnego,
A-;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz