Minął tydzień odkąd
Harry i pozostali zostali aresztowani pod zarzutem dwóch zabójstw. Razem
z Perrie właśnie się ubrałyśmy, gotowe na proces sądowy. Dla Perrie
będzie to o wiele trudniejsze wiedząc, że być może urodzi dziecko bez
Zayn'a.
Została u mnie przez ten tydzień, a mi się podobało jej towarzystwo. Nie zniosłabym przesiadywać sama w tym domu.
-Gotowa?-zapytała przy drzwiach Perrie, a jej głos nie zawierał żadnych emocji. Skinęłam głową wstając i do niej podchodząc.
Chwyciłam ją za dłoń i zaszłyśmy po schodach do jej samochodu.
Jechanie do sądu było chyba moją największą obawą w życiu. W końcu zostali złapani przez policję. I tym razem było źle.
Wyskoczyłam z samochodu i razem z Perrie skierowałyśmy się do budynku. Chłopaków jeszcze nie było.
Zajęłyśmy swoje miejsca.
Perrie wyglądała na bardziej zdenerwowaną ode mnie. Co było dziwnym
doświadczeniem. Bawiłam się dłońmi dopóki nie usłyszałam jak otwierają
się wielkie drzwi od sali.
Harry, Zayn, Liam oraz
Niall weszli do pomieszczenia, wszyscy w kajdankach i kombinezonach.
Wzrok Harry'ego przyłapał mój, gdy przeszedł obok, prosto na swoje
miejsce. Na jego twarzy wymalowany był ból.
-5 lat więzienia za dwa
przestępstwa zabójstwa.-wygłosił sędzia uderzając młotkiem. Perrie
wybuchła głośnym szlochem natychmiast łapiąc się za brzuch. Spojrzałam w
górę spostrzegając Zayn'a starającego się przedostać przez ochronę, by
jej pomóc. By ją zobaczyć.
Następnie sędzia skinął do strażników, by go puścili, a wtedy szybko podbiegł do dziewczyny owijając ramiona wokół niej.
Wstałam obserwując jak
Harry podąża w moją stronę. Spotkałam go w połowie drogi owijając
ramiona wokół jego szyi, mocno go ściskając, co również zrobił z moją
talią.
-Kocham cię skarbie, tak bardzo mocno.-wychlipał w moją szyję, a z moich oczy popłynęły łzy mocząc jego ubranie.
-Nie zostawiaj mnie.-załkałam czując jak się odsuwa jednak mu na to nie pozwoliłam.
-Nie zostawię. Jestem tu.-powiedział przyciągając mnie za twarz i ścierając łzy, bym na niego spojrzała.
-Wrócę po ciebie kochanie. Niebawem.-szepnął, delikatnie całując mnie w usta, po czym się odsunął.
Pomału z powrotem podszedł do Liam'a i Niall'a, a po chwili dołączył do nich szlochający Zayn.
Szybko podeszłam do
Perrie ciasno ją obejmując, podczas gdy strażnicy zabrali chłopaków.
Mój najgorszy koszmar się urzeczywistnił.
...
Odwiozłam nas z powrotem
do mojego i Harry'ego domu i teraz leżałyśmy na kanapie w kompletnej
ciszy za dużo o wszystkim myśląc. Perrie wyglądała okropnie, cała jej
pewność siebie i nastawienie totalnie wyparowało.
-Chcesz obejrzeć
film?-zapytałam spokojnie. Mój głos nadal brzmiał chrapliwie przez brak
odzywania się. Powoli przytaknęła nie zawracając sobie głowy odpowiedzią
czy nawiązaniem za mną kontaktu wzrokowego.
Wstałam z kanapy i
wyciągnęłam film z szafki, po czym włożyłam ją do odtwarzacza DVD. Byłam
pewna, że „Gdzie jest Nemo" poprawi jej nastrój. Przynajmniej miałam
taką nadzieję.
Pod koniec filmu jej zachowanie odrobinę się poprawiło. Śmiała się na kilku scenach, co było dobrym osiągnięciem.
-Powinnyśmy pójść jutro
na zakupy.-zakomunikowała, w końcu nawiązując ze mną kontakt wzrokowy.
Uśmiechnęłam się do niej przytakując.
-Byłoby świetnie.
Potrzebuję kupić kilka nowych ciuchów.-uśmiechnęłam się obserwując jak
delikatnie się uśmiecha spoglądając w dół na swój brzuszek.
-Ja również potrzebuję
kilku nowych ubrań. Wygląda na to, że w ostatnich dniach ze wszystkiego
wyrosłam.-zachichotała kładąc dłoń na brzuchu.
-Zamierzasz dowiedzieć się czy jest to dziewczynka czy chłopczyk?-zapytałam starając się zmienić temat.
-Myślę, że pozwolę, aby to była niespodzianka.-oznajmiła ponownie na mnie patrząc.
-Dobry pomysł.-odpowiedziałam.
...
Byłyśmy prawie w każdym
sklepie w tym centrum handlowym. I ta ja byłam tą narzekającą. Perrie
była w ciąży, czy to nie ona powinna tego nie znosić?
-Okej, okej chodźmy coś
zjeść, a potem jedziemy do domu.-westchnęła najwyraźniej nie chcąc
jechać do domu. Prawdopodobnie ta dziewczyna mogłaby robić zakupy dopóki
by nie urodziła.
Westchnęłam uśmiechając się, gdy podeszłam do działu z jedzeniem.
Obie kupiłyśmy jakieś
śmieciowe żarcie. To było wszystko co ostatnio jadłam. Nie chciałam
niczego gotować, gdy Harry'ego nie było. A Perrie nie jadła mojego
jedzenia. Jadła cokolwiek było w lodówce.
Zajęłyśmy miejsca i
zaczęłyśmy pałaszować, cóż, ona to robiła. Ja nie mogłam się powstrzymać
i się z niej śmiałam. Spojrzała na mnie i się uśmiechnęła ukazując tym
samym swoje przeżute jedzenie.
Wyglądało na to, że jej humor powrócił.
...
W końcu dotarłyśmy do domu. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa, gdy opadłam na łóżko na miękką pościel.
'Kocham cię skarbie'
Otworzyłam oczy podskakując, czy ja spałam?
To był na bank jego głos.
Jego głos, kiedy po raz pierwszy się spotkaliśmy.
Jego przerażający i władczy głos.
Tak łatwo wpadał w złość a teraz pozwolił ludziom się zamknąć.
Jego głos, kiedy po raz pierwszy się spotkaliśmy.
Jego przerażający i władczy głos.
Tak łatwo wpadał w złość a teraz pozwolił ludziom się zamknąć.
Wstałam z łóżka czując
jak coś podnosi mi się z żołądka. Szybko pobiegłam do łazienki
opróżniając do toalety mój żołądek do pusta.
Gdy skończyłam, umyłam
zęby, splunęłam i opłukałam buzię. Uniosłam głowę zauważając opierającą
się o drzwi Perrie, która unosiła brwi przyglądając mi się wyczekująco.
-Co?-wzruszyłam ramionami. Odwróciłam się do niej przodem.
-Dlaczego źle się poczułaś?-zmarszczyła brwi przypatrując mi się.
-Pewnie przez to dzisiejsze jedzenie.-ponownie wzruszyłam ramionami robiąc się nerwowa.
-Payton, jadłam to samo co ty.-wymamrotała potrząsając głową.
-Wszystko ze mną w
porządku. Jeśli ponownie zwymiotuję, powiem ci. Jednej rzeczy jestem
pewna, nie jestem w ciąży.-burknęłam. Uniosła dłonie wycofując się z
łazienki, nieznacznie się śmiejąc.
-Jedynie pomagam złośnico.-zaśmiała się.
-Dobranoc Perrie.-uśmiechnęłam się do niej, gdy zaczęła wychodzić odpowiadając to samo machając mi, po czym zamknęła drzwi.
Wiem, że nie jestem w ciąży. Nie czuję się tak samo jak poprzednim razem.
~*~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz