Obudziłam się czując się
tak samo jak ubiegłej nocy. Myślałam, że mi się polepszy. Musi to być
zatrucie pokarmowe lub coś złapałam. Przez dłuższy czas nie przebywałam
na świeżym powietrzu.
Szybko wyleciałam z
łóżka biegnąc do łazienki, gdzie zwymiotowałam resztki z zeszłej nocy.
Ciężko westchnęłam, gdy skończyłam, po czym umyłam zęby i przebrałam się
w zwyczajne ubrania.
-Perrie!?-zawołałam
przeciągając dużą bluzę przez głowę, a po chwili jej głowa pojawiła się w
drzwiach. Na jej twarzy widniał mały uśmiech.
-Znowu zwymiotowałam.-wymamrotałam. Nie chciałam jej tego przyznawać. Nie chciałam, by żadne z tych rzeczy się wydarzyły.
Prychnęła stając naprzeciwko mnie.
-Jedziemy po
test.-zakomunikowała. Przytaknęłam i pociągnęła mnie za sobą. Jej długie
nogi zmuszały mnie do szybkiego tempa powodując, że o mało się nie
potknęłam.
Wepchnęła mnie do samochodu i zaczęła kierować się do pobliskiej apteki.
-Zostań tu.-powiedziała,
szybko wychodząc z auta i pobiegła do sklepu. Jeśli jestem w ciąży,
zostanę z dzieckiem sama. Dziecko nie pozna ani nie zobaczy ojca dopóki
on lub ona nie skończy pięciu lat.
I niestety będę musiała
przyzwyczaić się do tego, że Harry'ego przy mnie nie będzie. Sama będę
musiała zaopiekować się dzieckiem. Będę musiała trzymać go i siebie z
dala od złego, zapewnić nam obojgu bezpieczeństwo.
...
-Co jeśli jestem?-zapytałam gryząc paznokcie. Czekałam na zewnątrz łazienki. Wogóle nie chciałam na to patrzeć.
Mały patyczek oznajmi mi moją przyszłość.
-Przejdziemy przez to
razem Payton.-westchnęła Perrie, a w jej oczach widziałam ból. Skinęłam
głową posyłając jej mały uśmiech. Wiedziałam, że ona przechodzi przez
dokładnie to samo, urodzi bez Zayn'a przy jej boku.
-No dalej.-zachęciła, gdy nie odpowiedziałam. Popchała mnie w kierunku łazienki. Spuściłam głowę wyciągając mały patyczek.
-Więc?-zapytała Perrie,
która teraz stała naprzeciwko mnie. Patyczek wypadł mi z dłoni opadając
na wykafelkowaną podłogę, a po chwili ja sama poszłam za jego
przykładem, upadając na ziemię. Z moich oczu swobodnie wypływały łzy. Te
same słowa w kółko odtwarzały się w mojej głowie. Będę miała dziecko.
Sama.
-Nie mogę.-zaszlochałam przyciągając dłonie do twarzy.
-Payton, spójrz na
mnie.-powiedziała Perrie siadając na podłodze. Starała się być silna, w
jej głosie słyszałam walkę ze samą sobą. Delikatnie chwyciła moje
nadgarstki odciągając je od mojej twarzy. Spojrzałam w górę dostrzegając
łzy spływające po jej policzkach.
-Przejdziemy przez to.
Obiecuję ci Payton. Jesteśmy w tym razem.-odezwała się ściskając moje
dłonie, po czym chwyciła mnie w swoje ramiona.
-Jego tutaj nie ma.-załkałam w jej ramię.
-Wiem to, wiem, ale
Zayn'a również nie ma Payton.- pocieszająco kreśliła kółka na moich
plecach. Będzie przechodzić przez te same problemy co ja. Nie jestem
silna. Nie jestem gotowa.
Gdy się uspokoiłam, położyłam się na pustym łóżku przypominając sobie ten poranek, kiedy obudziłam się zanim zrobił to Harry.
Z nim tak właśnie jest,
wybrał swoją pracę ponad wszystko i wszystkich.Wliczając w to mnie.
Muszę po prostu przyzwyczaić się do tego faktu, że on nie będzie jak
każdy inny, normalny mąż, którego żona jest w ciąży i który
bezgranicznie kocha ją i dziecko.
Znowu jestem w tym punkcie, w którym bajka nigdy, przenigdy się nie spełni. W tym życiu liczy się tylko Harry.
...
Przez te kilka miesięcy wszystko powoli staje się coraz łatwiejsze. Przyzwyczaiłam się do myśli, że Harry szybko nie wróci.
Jednak dla Perrie nie
jest łatwo. Wie, że za kilka miesięcy będzie rodzić bez Zayn'a jednak
nie chce tego dopuścić do myśli. Jej dziecko ma przyjść na świat we
wrześniu podczas gdy to, które noszę w sobie, w kwietniu przyszłego
roku.
Minęły trzy miesiące
odkąd się dowiedziałam, że faktycznie jestem w ciąży. Rośnie mi już mały
brzuszek, co było zbyt znajome do tego ostatniego, okropnego
doświadczenia.
Dzisiaj razem z Perrie
mogłyśmy iść zobaczyć chłopaków w sali odwiedzin, gdzie tak naprawdę
mogliśmy porozmawiać i się przytulić do siebie. Perrie była strasznie
podekscytowana, podczas gdy ja byłam strasznie zdenerwowana. Nie planuję
powiedzieć Harry'emu o ciąży, gdyż wiedziałam, że gdyby wiedział, że
jestem w ciąży i nie może mnie zobaczyć kiedy tylko zechce, tylko
przysporzyłoby mu problemów.
Tym razem nie może mnie uratować jeśli Paul postanowi wrócić.
Założyłam jedną z za
dużych bluz Harry'ego, doskonale zakrywając brzuch. Do tego ubrałam
czarne obcisłe dżinsy, a włosy związałam w kucyk.
-Proszę powiedz mi,
dlaczego mu nie powiesz? Byłby taki podekscytowany Payton.-zapytała z
łóżka Perrie. Odwróciłam się patrząc na nią.
-Nie musi jeszcze
wiedzieć. Daj mi tylko trochę czasu.-wymamrotałam. Szczerze mówiąc
śmiertelnie bałam się tego, co by sobie pomyślał.
Czy oskarżyłby mnie o to, że dziecko nie jest jego, tak jak to było poprzednim razem z Louis'em?
Skinęła głową ze zrozumieniem, po czym wstała. Teraz jej brzuszek był w pełni dostrzegalny.
-Chodźmy.-oznajmiła wyciągając dla mnie swoją dłoń, którą przyjęłam i ruszyłyśmy.
-Chodźmy.-oznajmiła wyciągając dla mnie swoją dłoń, którą przyjęłam i ruszyłyśmy.
~*~
Na zdjęciu Paul Halleway.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz