-Naprawdę nie chcę
wyjeżdżać.-westchnęłam ciężko, opierając się o siedzenie samochodu
Perrie, podczas gdy dziewczyna kierowała się w stronę lotniska.
Opuściłam szpital i zmierzałam prosto na lotnisko.
Rozumiem, że teraz oni
wszyscy są poszukiwani i muszą uciekać jeśli chcą być wolni jednak
mogli tutaj zostać jeszcze przez kilka dni, ale jak zawsze Harry robi
wszystko po swojemu. Jest liderem. Dominantem i najwyraźniej nikt nie
jest wystarczająco odważny, by mu się przeciwstawić.
-Przepraszam, ale wiesz
jaki jest Harry.-odpowiedziała łagodnie Perrie, a ja odwróciłam się w
stronę okna spostrzegając, że jesteśmy na lotniskowym parkingu.
Dziewczyna szybko znalazła wolne miejsce.
Wygrzebałam się z
samochodu i skierowałam się do środa z Perrie przy moim boku.
Rozejrzałam się wokoło, wkrótce znajdując chłopaków oraz Arię. Zayn
trzymał małą Marlee. Uśmiechnęli się do nas, gdy do nich podeszłyśmy, a
Perrie natychmiast znalazła się w ramionach Zayn'a, przytulając również
Marlee.
Zmarszczyłam brwi
spoglądając w dół. Nie chciałam się niczym smucić jednak stracenie
czegoś, co było przywiązane do ciebie i któregoś dnia zostało ci to
odebrane, to wywiera na tobie dość duży wpływ.
Wzdrygnęłam się i
zadrżałam nieznacznie czując ramiona, które z łatwością owinęły się
wokół mojej talii przyciągając mnie do swojej klatki piersiowej, a
podbródek oparł na mojej głowie.
-Lecimy innym samolotem.-szepnął znajdując się za mną. Zmarszczyłam brwi nie poruszając się, by na niego nie spojrzeć.
-Dlaczego?-rozejrzałam się, wszyscy byli pochłonięci rozmową i w ogóle nie zwracali uwagi na to, co Harry mówi.
-Ponieważ mam dla ciebie niespodziankę.-ponownie szepnął, ale tym razem w moją szyję. Jego włosy łaskotały moją skórę.
Po chwili znalazł się
obok mnie chwytając moją dłoń w swoją. Mój instynkt zadziałał i chciałam
się odsunąć jednak na to nie pozwolił.
-Widzimy się za tydzień,
upewnijcie się, że wszystko będzie gotowe do czasu kiedy
wrócę.-powiedział Harry do reszty bardziej surowo. Wszyscy przytaknęli w
odpowiedzi, za wyjątkiem Perrie oraz Arii. Obydwie wyglądały na
totalnie zdezorientowane, jednak żadna nic nie powiedziała ani o nic się
nie pytała.
Następnie zostałam
odciągnięta od grupy w kierunku kolejki osób, którzy trzymali bagaże.
Razem z Harry'm nie mieliśmy nic z wyjątkiem ubrań na sobie.
Gdy tylko doszliśmy na
początek kolejki, Harry zaczął rozmawiać z młodo wyglądającą kobietą.
Bardziej z nią flirtował niż rozmawiał, a dziewczyna na to leciała.
Zachichotała, kiedy podała mu bilety. Zmarszczyłam brwi obserwując jak
wyciąga kolejny skrawek papieru z liczbami napisanymi na nim. Harry w
odpowiedzi uśmiechnął się do niej.
Przewróciłam oczami
zadowolona, że już stamtąd odchodziliśmy. Przykre było to, że zakochałam
się w dokładnie tej samej osobie, z którą ona właśnie rozmawiała.
Ścisnął moją dłoń powodując, że się do niego odwróciłam. Na jego twarzy
widniał uśmiech.
-Nie kocham jej
Payton.-szepnął, po czym pociągnął mnie, bym znowu z nim poszła. Kiedy
doszedł do śmietnika, wyrzucił do niego papierek i w dalszym ciągu
ciągnął mnie za sobą. Dotarliśmy do bramek, gdzie podał bilety
mężczyźnie, który zlustrował nas oboje wzrokiem, po czym sprawdził
bilety i z powrotem nam je oddał uśmiechając się do naszej dwójki.
-Miłej podróży.-otworzył bramkę i oboje weszliśmy na pokład.
...
-To tylko dwugodzinny
lot.-wymamrotał Harry, podczas gdy ja w dalszym ciągu się wierciłam.
Prawie już spał, a ja nie mogłam znaleźć wystarczająco wygodnej pozycji.
Moje rany sprawiały, że wszystko było dziesięć razy gorsze.
Westchnęłam poddając
się. Odskoczyłam lekko, kiedy dłoń Harry'ego sięgnęła po mnie,
przyciągając mnie do siebie i owijając ramiona wokół mnie i zaskakująco,
było mi wygodnie. Uśmiechnęłam się, pozwalając sobie oprzeć głowę na
jego klatce piersiowej, czując i słysząc jego delikatny oddech.
-Możesz mi powiedzieć
gdzie lecimy, proszę?-zapytałam łagodnie, nie będąc w stanie zasnąć.
Usłyszałam jak bierze głęboki wdech zanim mi odpowiedział.
-Jedziemy do twojego
domu, a teraz śpij.-poruszył się nieznacznie jednak dalej byłam ciasno
owinięta jego ramionami. Zmarszczyłam brwi spoglądając w górę na sufit
samolotu. Do domu? Do Nowego Jorku?
Jedyne co mogłam
zrozumieć przez tą odpowiedź było to, że Nate dogadał się z Harry'm.
Nate ponownie sprawił, że wszystko stało się lepsze.
...
Obudziłam się przez to,
że zostałam położona na czymś twardym. Jęknęłam otwierając oczy, by
spostrzec, że byliśmy na zewnątrz, a moje ciało znajdowało się w
samochodzie. Usiadłam jak należy i w tym samym czasie Harry wskoczył na
miejsce kierowcy.
-Jak zdobyłeś
samochód?-zapytałam odwracając się, by na niego spojrzeć, podczas gdy
kierował się już ulicami Nowego Jorku. Uśmiechnęłam się do siebie.
Miałam wiele wspomnień związanych z tym miejscem. Popularne ulice były
zbyt znajome.
-Wypożyczyłem
go.-wzruszył ramionami. Wiedziałam, że kłamie.-Teraz powiedz mi którędy
mam jechać, bo nie mam pojęcia, gdzie do cholery jesteśmy.-wymamrotał
patrząc na mnie przez chwilę.
~*~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz