Dotarliśmy do hotelu i
zaskakująco, Harry tak naprawdę orientował się w terenie. Wyskoczyliśmy z
samochodu i weszliśmy do lobby, gdzie Harry zaczął rozmawiać ze
starszym mężczyzną. Gdyby to była dziewczyna, robiłby to samo co zrobił
na lotnisku.
Mężczyzna uśmiechnął się do nas witając nas, po czym podał klucz Harry'emu, który następnie pociągnął mnie za sobą do windy.
Nie odzywaliśmy się do
siebie przez całą drogę do pokoju, który był pięknie urządzony, taki
perfekcyjny. Powoli podeszłam do okna, podczas gdy Harry zamknął za sobą
drzwi. Widok był niesamowity. Miasto, w którym dorastałam
rozprzestrzeniało się przede mną dzięki ogromnemu oknu ukazującym każdy
zakątek terenu.
Musieliśmy się znajdować
na co najmniej czterdziestym piętrze. Po chwili poczułam jego dłonie
wokół swojej talii oraz jego oddech na ramieniu, gdy tak kołysał się w
przód i w tył.
-Możesz iść zrobić
jakieś zakupy dla naszej dwójki zanim pójdziemy odwiedzić Nate'a. Mam tu
do zrobienie kilka rzeczy.-szepnął wpatrując się za okno razem ze mną.
Zmarszczyłam brwi wykręcając się z jego uścisku, by spojrzeć mu w twarz.
I byłam zaskoczona tym, że zauważyłam, że mówił poważnie.
-Pod jednym
warunkiem.-odezwał się bardziej poważnie prostując się, czym teraz
górował nade mną. Przewróciłam oczami. Wiedziałam, że to było zbyt
piękne, aby było prawdziwe.
Wzdrygnęłam się, kiedy
chwycił moją dłoń w swoją i z powrotem wsunął mały pierścionek na mój
palec. Zatrzymał go. Spojrzałam w górę spostrzegając, że mnie
obserwował.
-Okej, ale nie mam
żadnych pieniędzy.-przyznałam, w dalszym ciągu mu się przyglądając. Nie
wierzyłam, że faktycznie pozwala mi wyjść bez niego. Spuścił głowę
wygrzebując kartę ze swoich spodni, po czym podał mi ją razem z
telefonem.
-Wróć tu za godzinę. Nie
później Payton.-ostrzegł przymrużając oczy. Skinęłam głową, a na mojej
twarzy widniał mały uśmiech. Następnie pochylił się cmokając mnie
delikatnie w usta, po czym odwrócił się i skierował do łazienki.
Zachichotałam do siebie,
szybko wychodząc z hotelowego pokoju i ruszyłam w kierunku windy. Już
dawno nie byłam tak bardzo podekscytowana.
...
Złapałam taksówkę do
najbliższego centrum handlowego, które muszę dodać, było ogromne. Szybko
wyskoczyłam z auta, praktycznie biegnąc do wejścia. Chciałam zrobić
mnóstwo zakupów zanim będę musiała wracać.
Rozejrzałam się wokoło
spostrzegając ogromną ilość sklepów oraz ludzi. Nie przebywałam w
towarzystwie osób już jakiś czas, a to, że nikt nie zwracał na mnie
szczególnej uwagi, gdy przechodził obok mnie, było dziwnie fascynujące.
Nogi zaprowadziły mnie
do wejścia do dużego sklepu pełnego ubrań. Uśmiechnęłam się wchodząc do
niego i prawie natychmiast zostałam powitana przez pracownika sklepu.
Rozglądałam się wokoło,
chwytając rzeczy z marszu. Rzeczy dla mnie i dla Harry'ego, które
sądziłam, że mu się spodobają. Jak tylko skończyłam, położyłam ciuchy na
ladzie. Kasjerka zaczęła skanować i po kolei pakować ubrania.
Kiedy skończyła,
przebiegłam kartą po terminalu i zaskakująco zadziałało. Ponownie
uśmiechnęłam się do młodej kobiety, chwytając torby i kierując się do
wyjścia. Kolejnym sklepem, do którego się udałam był sklep z bielizną.
Wybrałam podstawowe rzeczy dla siebie i kilka dla Harry'ego, wszystko
czarne.
Przeszłam do kolejnego
sklepu, a moje ręce były już pełne toreb. W drogerii kupiłam niezbędne
rzeczy takie jak szczotki do włosów, mydła, produkty do włosów oraz
kilka perfum, które nieziemsko pachniały.
...
W końcu zakończyłam swój
szał zakupów. Moje ręce zaczęły robić się słabe przez górę siatek,
które musiałam nieść. Postanowiłam usiąść, a kiedy to zrobiłam,
westchnęłam ciężko. Rozejrzałam się wokoło obserwując przypadkowe osoby.
Wszyscy posiadali inne rysy twarzy co sprawiało, że byli doskonale
różni.
Zmarszczyłam brwi mrużąc
oczy zauważając kogoś, kogo znałam. Moje oczy drastycznie się
rozszerzyły spostrzegając Nate'a idącego ramię w ramię z kimś, z kim
nigdy bym nie pomyślała, że mógłby choćby spędzać z nim czas.
Szybko wstałam z miejsca
wybiegając z centrum handlowego, robiąc co w mojej mocy, by nie zostać
zauważoną. Przywołałam taksówkę, po czym szybko i pośpiesznie do niej
wsiadłam. Spojrzałam na telefon, który dał mi Harry i nie znalazłam na
nim żadnej wiadomości ani nieodebranego połączenia jednak miałam tylko
pięć minut, by wrócić do hotelu.
...
Zapłaciłam kierowcy, po
czym wzięłam wszystkie torby i biegiem ruszyłam do windy, a kiedy tylko
jej drzwi się otworzyły, szybko wcisnęłam guzik z numerem piętra 34.
Plecami oparłam się o ścianę i starałam się uspokoić swój oddech.
Kiedy usłyszałam
charakterystyczny dźwięk oznajmujący, że jestem na miejscu, wyszłam z
windy i długim, wąskim korytarzem skierowałam się do drzwi pokoju, do
którego Harry przyprowadził mnie zaledwie godzinę temu. Zapukałam dwa
razy i cierpliwie czekałam.
Gdy nikt mi nie
otworzył, osunęłam się po ścianie na podłogę odpoczywając. Dlaczego Nate
miałby to zrobić? To zupełnie nie było w jego stylu.
Ale zgaduję, że to jest odpowiedź na moje pytanie, dlaczego wyjechał nie żegnając się ze mną.
Jednak czego chciał ode mnie i Harry'ego teraz, gdy tu byliśmy. Mam na myśli, oni nas zaprosili.
Ale zgaduję, że to jest odpowiedź na moje pytanie, dlaczego wyjechał nie żegnając się ze mną.
Jednak czego chciał ode mnie i Harry'ego teraz, gdy tu byliśmy. Mam na myśli, oni nas zaprosili.
Moja głowa gwałtownie
się uniosła, gdy usłyszałam nikłe odgłosy kroków, które zbliżały się
coraz bliżej i bliżej, dopóki zza rogu nie wyłonił się Harry, który
szedł w moją stronę, a na jego wargach widniał mały uśmiech. Był
zadowolony, że mnie tu widział, na czas.
-Harry, Nate, on pracuje
dla...-przerwałam, starając się wstać za pomocą Harry'ego oraz ściany
obok mnie. Skinął głową chcąc, bym dokończyła.
-On pracuje dla Paul'a,
widziałam ich razem w centrum handlowym.-powiedziałam w panice.
Zmarszczył brwi i przez chwilę głęboko nad czym myślał, po czym odwrócił
się, by otworzyć drzwi, a następnie chwycił mnie za ramię, by wciągnąć
mnie ze sobą do środka. Zachwiałam się nieznacznie jednak złapałam
równowagę, gdy drzwi się zamknęły.
-Wiem.-westchnął Harry,
przebiegając szorstką dłonią po włosach. Tym razem to ja zmarszczyłam
brwi patrząc na niego zdezorientowana...
~*~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz