Siedziałam w aucie
czekając już co najmniej godzinę i byłam więcej niż zirytowana. Czy on
pamięta o tym, że czekam? Westchnęłam ciężko, bardziej wgłębiając się w
siedzenie. Swoją uwagę skupiłam już prawie we wszystkim w tym
samochodzie, nie znajdując niczego użytecznego, by zająć czymś swój
czas.
Po chwili usłyszałam
głośny huk strzału co sprawiło, że podskoczyłam w miejscu do tyłu, a
moje oczy drastycznie się powiększyły. Czy wszystko było z nim okej, czy
to on był tym, który wystrzelił?
Wyraźnie nie myślałam,
kiedy wyszłam z samochodu, biegnąc do frontowych drzwi przerażająco
wyglądającego domu. Otworzyłam drzwi, wyściubiając głowę do środka.
Sapnęłam głośno, kiedy ktoś chwycił mnie za ramię ciągnąc mnie z
powrotem na zewnątrz w kierunku samochodu.
Spojrzałam w górę
spostrzegając ostre spojrzenie Harry'ego. Nie zawracał sobie głowy
spojrzeniem na mnie. Otworzył drzwi od strony pasażera, wpychając mnie
do środka, po czym sam zajął miejsce kierowcy, zamykając wszystkie
drzwi. Kiedy gwałtownie odwrócił głowę patrząc na mnie, szybko
odwróciłam wzrok nie chcąc, by tak na mnie patrzył, co szczerze mówiąc
przerażało mnie na śmierć.
-Dlaczego do cholery
wyszłaś z auta, kiedy wyraźnie ci powiedziałem, być tego nie
robiła?!-wysapał przez zaciśnięte zęby, a ja w dalszym ciągu na niego
nie spojrzałam. Warknął odpalając samochód i szybko odjechał z tego
domu.
-Myślałam, że to możesz
być ty.-szepnęłam spoglądając w dół na swoje kolana, nerwowo bawiąc się
dłońmi. Zachichotał, a moje oczy na krótką sekundę napotkały jego.
-Nie kochanie, to nie
byłem ja.-zaśmiał się. Zmarszczyłam brwi, w dalszym ciągu utrzymując na
nim wzrok dopóki tego nie zauważył.
-O co chodzi?-zapytał, a w jego głosie nie było już ani grama złości.
-Jesteś bipolarny?-zapytałam ze zmęczeniem co spowodowało, że ponownie się zaśmiał.
-Nie wiem.-westchnął, jedną dłoń trzymając na kierownicy a drugą na moim kolanie.
Siedziałam cicho, dłonie
trzymając na kolanach blisko dłoni Harry'ego, na której znajdowały się
drobne rany. O nic go nie pytałam, gdyby chciał mi powiedzieć, zrobiłby
to. Tak myślę.
Harry
Wzrok utkwiony miałem na
drodze, a dłoń trzymałem na kolanie Payton upewniając się, że całą
uwagę skupioną mam na drodze, podczas gdy moje myśli błądziły.
Moja złość nie wzrosła i
znowu byłem spokojny. Może jestem bipolarny. Pamiętam będąc z mamą w
Londynie, kiedy była na mnie zła sprawiała, że byłem wkurwiony i
musiałem wyjść zanim bym ją skrzywdził.
Jestem poza kontrolą i nikt mnie nie może powstrzymać, z wyjątkiem Payton.
Ten skurwiel zasłużył na
wszystko co dostał w tej ruderze, którą nazywa domem. Powinienem był
dostać je za darmo. Za to wszystko co mu za darmo załatwiłem, winny jest
mi ponad tysiak. Gdyby tylko Payton wiedziała co znajduje się w mojej
kieszeni. Wiem, że skończy się na tym, że odmówi, ale naprawdę mnie to
nie obchodziło. Chciałem fajnie spędzić czas, chociaż raz.
Payton
Westchnęłam ciężko
uświadamiając sobie, że nie kierowaliśmy się na lotnisko. Odwróciłam się
do Harry'ego oczekując, aż wyrzuci to z siebie. Gdy tego nie zrobił,
odezwałam się ukazując swoją wyraźną irytację.
-Gdzie my do cholery jedziemy Harry?-zapytałam totalnie sfrustrowana.
-Do hotelu.-odpowiedział niespodziewanie.
-Dlaczego? Co jeśli Paul
nas znajdzie Harry?-osunęłam się bardziej w fotelu, kiedy wjechał na
autostradę. Tutaj autostrady ciągną się w nieskończoność dopóki nie
wylądujesz gdzieś na kompletnym odludziu.
-Ponieważ nadal mam rzeczy do zrobienia.-wypalił irytując się.
Spuściłam głowę nie odzywając się już, to będzie długa droga.
Po kolejnej godzinie
jazdy, Harry w końcu zaparkował na parkingu skąpo wyglądającego hotelu.
Niepewnie wyszłam z samochodu, idąc tuż za Harry'm.
Za biurkiem ponownie
znajdowała się młoda dziewczyna. Przewróciłam oczami, gdy doszliśmy do
niej, a oczy o mało jej nie wyskoczyły na widok Harry'ego. Nie jestem z
tych, które wchodzą w bójki jednak byłam gotowa, by sprać tą dziwkę.
Harry, znajdujący się obok mnie, zaśmiał się. Obserwował mnie przez cały
ten czas.
Zaśmiałam się krótko,
podczas gdy Harry odwrócił się do dziewczyny pytając o pokój. Podała mu
klucze posyłając mu przy tym przesłodzony uśmiech ukazując pełne
uzębienie. Celowo piorunowałam ją wzrokiem będąc ciągnięta przez
Harry'ego.
Znany uśmiech pojawił
się na jego twarzy, jego nie zatęskniony przeze mnie uśmieszek.
Odepchnęłam go od siebie, a na mojej twarzy również pojawił się mały
uśmiech, gdy po schodach szliśmy na drugie piętro.
-Nie popychaj mnie.-zaśmiał się uderzając mnie mocno w tyłek. Krzyknęłam dąsając się i pocierając pośladki.
-To bolało.-szepnęłam
odwracając głowę, by na niego spojrzeć. Na moich wargach pojawił się
złośliwy uśmieszek, gdy przeszedł koło mnie, po czym z całej siły
uderzyłam go w tyłek. Sapnął głośno, po czym powoli się odwrócił.
Jego brwi się uniosły, a
na ustach pojawił zadziorny uśmieszek, gdy tak mi się przypatrywał.
Jego oczy mówiły mi, bym uciekała. Zachichotałam szybko go omijając i
biegiem ruszyłam przez długi korytarz. Pisnęłam głośno, kiedy jego
ramiona owinęły się wokół mojej talii unosząc mnie tak, że moje plecy
przyciśnięte były do jego klatki piersiowej. Jęknęłam, kiedy przycisnął
mnie do drzwi. Jego oddech znajdował się przy mojej szyi.
-To jest Payton, którą
kocham.-szepnął, delikatnie całując mnie po ramieniu, sprawiając, że po
moim ciele przebiegło mnóstwo dreszczy. Z moich ust wyleciał stłumiony
okrzyk, kiedy drzwi nagle ustąpiły, a ja upadłam na podłogę. Usłyszałam
jego stłumiony śmiech za sobą, kiedy wyjął klucz z drzwi, zamykając je
za sobą.
-Zapowiada się świetna
zabawa.-szepnął, obserwując mnie z góry. Po chwili jego ramiona ponownie
owinęły się wokół mojej talii, podnosząc mnie na nogi.
-Kocham cię skarbie.-wyszeptał, pozwalając swoim wargom złączyć się z moimi.
~*~
Chciałam jedynie poinformować, że powoli zbliżamy się do końca tego opowiadania.
Mam nadzieję, że rozdziały się podobają, także miłego czytania i do następnego rozdziału już wkrótce :D
A-;)
Mam nadzieję, że rozdziały się podobają, także miłego czytania i do następnego rozdziału już wkrótce :D
A-;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz