piątek, 10 czerwca 2016

Rozdział 77

Obudziłam się ziewając i rozciągając się, po czym ponownie opadłam na miękką pościel. Usłyszałam kroki dochodzące z dołu wraz z jakimś mamrotaniem. Otworzyłam oczy zauważając, że jestem sama w łóżku. Co w ogóle mnie nie zdziwiło.

Powoli wstałam z łóżka przeciągając się i gdy to zrobiłam, pomału i po cichu skierowałam się na dół, a głosy stawały się coraz łatwiejsze do rozpoznania.

-Ona chce cię zobaczyć zanim zetnę twoją cholerną głowę, nie martw się.-usłyszałam głośne ryki Harry'ego jednak starał się być cicho wiedząc, że byłam zaledwie na górze.

-Paul ma i zawsze miał dobre intencje Harry, wyciągasz wszystko z kontekstu.-usłyszałam głos Nate'a, brzmiał na obolałego.

-Przestań pieprzyć, Payton wyjdź.-warknął Harry sprawiając, że podskoczyłam na dźwięk tego, jak blisko znajdował się jego głos. Powoli wyszłam zza ściany znajdując związanego na krześle Nate'a, a całe jego ciało było pokryte siniakami i krwią co spowodowało, że skrzywiłam się na ten widok.

-Pay, nie pozwól mu tego zrobić.-załkał Nate patrząc mi tępo, bez życia w oczy. Ukazywał mi swój ból.

Za sobą usłyszałam głośne prychnięcie Harry'ego. Gwałtownie odwróciłam głowę w jego kierunku.

-Dlaczego go związałeś?-zapytałam go zauważając, że jego złość wzrasta, a  oddech przyśpiesza.

-Ponieważ przyszedł tutaj, nie złapałem go. Chcesz wiedzieć z czym tutaj przyszedł?-uniósł brew.

-NIE!!-głośny wrzask Nate'a sprawił, że podskoczyłam. Nie chciałam tego. Zmarszczyłam brwi zauważając, że Harry wyciągnął broń.

-To specjalny pistolet, aby cię uspać Payton. On jest z Paul'em, teraz mi wierzysz?-warknął Harry, piorunując mnie wzrokiem.

-Nigdy ci nie powiedziałam, że ci nie wierzę Harry, chciałam z nim tylko porozmawiać.-szepnęłam wlepiając wzrok w palce u stóp, którymi się bawiłam.

-Okej rozmawiaj.-wypalił rozzłoszczony. Westchnęłam odwracając się i spostrzegając, że Nate  uśmiechał się do mnie znacząco.

-Harry proszę wyjdź.-wyszeptałam wiedząc, że jest tuż za mną. Jego ciepło promieniowało od niego i przechodziło na mnie.

-Nie ma kurwa mowy.-wysyczał. Westchnęłam, odwracając się teraz do niego.

-Proszę Harry.-odezwałam się łagodnie. Warknął odsuwając się, po czym wyszedł za drzwi. Mały uśmiech pojawił się na mojej twarzy jednak znikł, kiedy odwróciłam się do Nate'a.

-Dlaczego pracujesz dla Paul'a? Sądziłam, że jesteś moim bratem. Kim do cholery była ta osoba, która się mną opiekowała, kiedy byliśmy zespołem Nate?-wyszeptałam, a każde słowo wydobywające się z moich ust bolało mnie. A poprzez wyraz jego twarzy widziałam, że jego to nawet nie dotknęło.

-Oh kochanie, to był taki mały, naiwny chłopiec. Jestem facetem, który przejmie biznes ojca w chwili, gdy mu cię oddam.-syknął Nate, nie przerywając kontaktu wzrokowego. Z moich ust wydobył się drobny szloch, który za chwilę miał zamienić się w łzy jednak nie pozwoliłam im popłynąć.

-Nie rozumiem.-szepnęłam i usłyszałam jak mlasnął językiem.

-Od początku powinnaś wiedzieć, że pracuję dla Paul'a, Payton. Nie pamiętasz? Te noce, kiedy Paul siłą wpychał mnie do twojego pokoju kiedy spałaś...-szybko mu przerwałam, a z moich oczu teraz lały się łzy.

-Przestań.-wyszeptałam. Jednak on kontynuował.

-Kiedy musieliśmy się pieprzyć, Payton pamiętasz to? Pamiętasz jak sprawiałem, że krzyczałaś? Jestem pewny, że tak. Paul był chorym, pieprzonym draniem, ale wiesz co? Ja również nim jestem. Upewniłem się, że pojedziesz do Las Vegas, by Paul mógł cię bardzo łatwo znaleźć. On to wszystko zaplanował, ale wtedy wkroczył ten chuj Styles i wszystko spierdolił.-warknął ostro.

Z mojego gardło wydobywało się ciche łaknie i czkanie.

-Przestań zmyślać. TO NIE BYŁAM JA!!-krzyknęłam, a moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa i opadłam na chłodną, wykafelkowaną podłogę.

-Ty pieprzony, chory skurwysynie, przysięgam...-usłyszałam nad sobą ryki Harry'ego jednak nie dopuszczałam do siebie żadnych słów, nie chcąc słuchać ataku na mojego straconego brata.

Te wspomnienia na nowo napłynęły do mojej głowy sprawiając, że mały okrzyk wyleciał z moich ust, podczas gdy sama kołysałam się w przód i w tył. Te wspomnienia zostały wymazane z mojej pamięci przez traumę, przez którą przeszłam.

Byłam zła na siebie, że pozwoliłam sobie o nich zapomnieć.

-Wstań kochanie, już w porządku.-uspokajający głos Harry'ego przedarł się przez moje wypierające dźwięki uszy. Po chwili mój słuch powrócił i spojrzałam nieznacznie w górę. Moje dłonie jak i szczęka były zaciśnięte i nie chciały się rozluźnić. Harry chwycił moje policzki w swoje dłonie, pocierając je delikatnie.

-Zajmijcie się nim chłopaki. I tym drugim.-warknął, patrząc ponad moją głową na drugiego. Następnie zostałam podniesiona i przyciśnięta do klatki piersiowej Harry'ego i zabrana z tego miejsca. Dłonie owinęłam wokół jego szyi. Słyszałam głośne jęki oraz stękanie, podczas gdy kierowaliśmy się na górę, w stronę naszej sypialni.

-Shhhh...-uspokajał mnie, siadając na łóżku ze mną na kolanach. Ostrożnie zabrał moje ręce i chwycił moje zaciśnięte dłonie w swoje. Próbował jednak poległ próbując je otworzyć. Delikatne łkanie opuszczało moje drżące usta, gdy przyglądałam się temu co robi.

-Jest dobrze skarbie, on cię nie tknie.-powiedział spokojnym, łagodnym głosem, w końcu otwierając moją dłoń, z której wnętrza pojawiła się krew. Moje paznokcie zbyt mocno się w nią wbijały.

-Kocham cię, wiesz o tym, prawda Payton?-zapytał, przesuwając się w głąb łóżka. Moje nogi owinięte były wokół jego talii, natomiast jego dłonie wokół mojej szyi. Kciukami delikatnie pocierał mój podbródek.

Powoli skinęłam głową, obserwując go.

-Kocham cię.-szepnęłam, a mój głos się załamał, podczas gdy czołem oparłam się o jego klatkę piersiową. Przyciągnął mnie jeszcze bardziej do siebie, owijając ramiona wokół mnie.

-Nigdy nie pozwolę, aby ponownie stało ci się coś takiego. Obiecuję ci skarbie.-szepnął, delikatnie całując mnie w czubek głowy.

                                                         ~*~

Co sądzicie o tym rozdziale? Spodziewaliście się czegoś takiego?

Do końca opowiadania zostały jeszcze tylko 3 rozdziały :(

Jeśli chcecie, mogę się postarać i szybko je przetłumaczyć, tak więc w ten weekend dojdziemy do końca POSSESSIVE.
Tak więc prosiłabym o jakieś komentarze. Chciałabym wiedzieć co sądzicie o rozdziałach i czy Wam się podobają.

Do następnego :D

A-;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K