Razem z Perrie w końcu
opuściłyśmy więzienie i skierowałyśmy się do domu. Zaskakująco, Harry
nie wywołał takiej samej sceny jaką zafundował Zayn.
Obdarzył mnie tylko
kilkoma podnoszącymi na duchu słowami, które dodadzą mi sił do chwili aż
go ponownie zobaczę. Myśli, że szybko się załamię, że jestem taka
słaba, że wszystko może sprawić, że stracę nad sobą panowanie. Jednak
mówiąc szczerze, czułam się dobrze. Byłam nerwowa, lecz w dalszym ciągu
byłam sobą.
Po tym, gdy obiecał mi
kilka rzeczy, w które nadal nie wierzę i które najprawdopodobniej nigdy
się nie spełnią, pożegnaliśmy się ze sobą. Na jakiś czas.
Powiedział mi, że zrobi
wszystko co będzie mógł, by być przy mnie podczas mojej ciąży i zrobi co
w swojej mocy, by się wydostać. I że to zrobi, wydostanie się stamtąd.
Powiedział mi również,
że Paul w dalszym ciągu krąży w okolicy. Liam nie pozwolił wówczas
Harry'emu go zabić. Co było głupotą z jego strony, ponieważ od kiedy on
się kogoś słucha.
-Będzie w porządku jeśli
zostawię cię samą na kilka godzin? Pojadę tylko do domu zobaczyć czy z
Louis'em i Arią wszystko okej.-zapytała Perrie chwytając swoje kluczki
od samochodu. Spojrzałam na nią przytakując.
Nie widziałyśmy ich cały
tydzień. Powiedziałam im obojgu, że są mile widziani i mogą u nas
zostać. Jednak Louis odmówił mówiąc, że chce być sam z Arią ucząc ją
kilku nowych rzeczy, które mnie przerażały i ją najprawdopodobniej
również.
Uśmiechnęła się i wyszła
bez słowa. Perrie jest tą, która jest w ciąży, ale ja również teraz
jestem jednak wciąż traktuje mnie jakbym miała pięć lat, co może być
denerwujące chociaż jak dla mnie to w porządku. Wiem jak się z tym
wszystkim czuje a ona wie, że jestem przy niej tutaj jedyną osobą, która
nie jest w więzieniu.
Gdy tylko wyszła, opuściłam salon rozglądając się po domu, rozglądając się za czymś do robienia. Czymkolwiek.
Ugotowałabym coś jednak
prawdopodobnie spaliłabym cały dom próbując to zrobić, przez co przeze
mnie stałybyśmy się bezdomne oraz samotne.
Zawędrowałam na piętro znajdując się w sypialni. Co on do cholery ukrywa w tym pokoju?
Czy nie znajduję się tam mała kryjówka z seks niewolnicami? Albo jego męska jaskinia, gdzie kto wie co robi.
Ponownie szarpnęłam za
klamkę zdając sobie sprawę, że jest z całą pewnością zamknięte.
Westchnęłam rozglądając się po pokoju. Gdybym była Harry'm, gdzie
schowałabym klucz?
Gdzieś poza zasięgiem wzroku, ale w miejscu łatwym do znalezienia.
Podeszłam do jego szafki
nocnej otwierając ją i nic nie znajdując. Świetnie. Zgaduję, że ukrywa
go przede mną lub po prostu gdzieś go rzucił.
Przez kolejne pół godziny przeszukałam wszystko, od miejsca pod łóżkiem do łazienki. Jednak nic.
Odwróciłam się idąc do
jego garderoby. Jedynym pozostałym miejscem byłyby jego buty. Schyliłam
się wyciągając jego conversy i oczywiście wypadł klucz. Westchnęłam
śmiejąc się do siebie. Nie był dobry w ukrywaniu rzeczy.
To jest Harry. Jego buty
dużo dla niego znaczą, ale śmierdzą. Uśmiechnęłam się idąc albo
powinnam powiedzieć biegnąc do drzwi. Włożyłam klucz otwierając je.
Zaczęłam się denerwować, to mogło być wszystko.
Drzwi powoli się otworzyły. Moje serce niemal stanęło, gdy powoli się otwierały i stanęło, gdy uderzyły o ścianę.
Stawiałam małe kroki,
powoli wchodząc do pokoju. Pod moimi stopami znajdował się biały, miękki
dywan. Dlaczego do cholery miałby to zrobić? Do dzisiaj nie wiedział,
że jestem w ciąży.
Pokój był cały biały.
Przeszedł całego siebie. Wszystko było przepiękne, od podłogi po sam
sufit. To wszystko było niesamowicie piękne.
Pokój był mały, ale
wprost idealny dla małego dziecka. Dziecka, które wiedziałam, że
należało do Harry'ego. Dziecka, które nie zostanie mi ponownie odebrane.
Nawet jeśli Paul wciąż żyje, nie pozwolę by ktokolwiek go albo ją
tknął.
Pozwoliłam sobie osunąć
się po ścianie na podłogę. Co jeśli Harry'emu się nie uda i będę musiała
być jedynym rodzicem dla tego dziecka?
Oparłam głowę na kolanach pozwalając, by owładnęły mną wszystkie myśli, głównie te negatywne.
Dlaczego musiałam się
wpakować w coś takiego jak to? Powinnam być w college'u studiując z moją
najlepszą przyjaciółką i dwoma innymi przyjaciółkami.
Nigdy, przenigdy nie
skonfrontowałabym się z Paul'em, a Victoria wciąż by żyła.Wszyscy przeze
mnie cierpią. Wszystko jest moją winą. Moją winą, że pozwoliłam sobie
pokochać Harry'ego. I teraz za to płaciłam, w jeden z najgorszych
sposobów.
Dalej opierałam głowę na kolanach, gdy usłyszałam krzyki nawołującej mnie z dołu Perrie. Nic mnie już nie obchodziło, nie obchodziło mnie co się ze mną stanie, wszystko co robią pozostali to umieranie albo zostanie skrzywdzonym i tym razem mam dosyć bycia tą jedyną, która zostaje zraniona i skrzywdzona.
Dalej opierałam głowę na kolanach, gdy usłyszałam krzyki nawołującej mnie z dołu Perrie. Nic mnie już nie obchodziło, nie obchodziło mnie co się ze mną stanie, wszystko co robią pozostali to umieranie albo zostanie skrzywdzonym i tym razem mam dosyć bycia tą jedyną, która zostaje zraniona i skrzywdzona.
~*~
Na zdjęciu pokój dziecka, przygotowany przez Harry'ego :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz