sobota, 30 kwietnia 2016

Rozdział 66

Zajęło nam kolejną godzinę zanim dotarliśmy do zniszczonego hotelu, gdzie zauważyłam samochód Perrie, z którego zostałam brutalnie wypchnięta ubiegłej nocy. Ten moment nigdy nie opuści moich myśli i nienawidziłam tego, tak bardzo chciałam, by on się zmienił.

Liam nic nie powiedział czy Harry odpowiedział na wiadomość, więc zgaduję, że jeszcze jej nie przeczytał, co może być dobrą sprawą, jeśli w ogóle wyjdę z tego żywa.

Przyglądałam się temu jak Niall ponownie otwiera dla mnie drzwi. Jeszcze zanim ruszyliśmy, zablokował za mną drzwi, tak w razie czego. Nigdy celowo nie wyskoczyłabym z samochodu i nie skrzywdziłabym swojego dziecka jednak myślę, że był po prostu przezorny.

Powoli i ostrożnie wyszłam z auta. Zaczekałam aż Liam wraz z Niall'em znajdą się obok mnie, zanim skierowaliśmy się do lobby. Niall nacisnął przycisk przywołujący windę i czekaliśmy na sygnał, że przyjechała. Zastanawiałam się, czy mają przy sobie broń i czy mogłabym jedną ukraść.

Gdy drzwi windy się otworzyły, wtargnęliśmy do małego, zamkniętego pomieszczenia. Liam nacisnął guzik z piętrem numer trzy i znowu czekaliśmy, żadne z nas się nie odzywało.

Niall odezwał się do mnie jedynie raz lub dwa jednak Liam nie odezwał się ani jednym słowem. Jedynie siebie chronił. Gdybym była nim, zrobiłabym to samo byleby nie wpaść w żadne kłopoty.

Wyszliśmy z windy i skierowaliśmy się do pokoju hotelowego. Niall zapukał do drzwi i znowu czekaliśmy. Westchnęłam kiedy otworzył Zayn i uśmiechnął się do nas. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, by znaleźć śpiącą na łóżku Perrie, a obok niej dziecko.

Musiała opuścić szpital wcześniej niż zazwyczaj, odkąd teraz przebywamy ze zbiegłymi.

-Payton, Harry chce cię w pokoju obok.-powiedział spokojnie Zayn starając się nie obudzić zarówno Perrie jak i dziecka. Przytaknęłam opuszczając głowę, po czym przeszłam korytarzem do pokoju obok. Delikatnie zapukałam w drzwi nie chcąc by je otworzył, jednak się zawiodłam, gdy to zrobił.

Zmrużył oczy schodząc z drogi, by zrobić mi wystarczająco miejsca, bym weszła do środka lecz tego nie zrobiłam, moje stoły były przyklejone do podłogi. Nie chciałam, by po raz kolejny na mnie krzyczano oraz być popychana po kątach przez kogoś, kto twierdzi, że mnie kocha, co w moich oczach jest kompletną bzdurą.

-Payton. Wchodź. W tej chwili.-odezwał się morderczo. Jego głos brzmiał tak samo surowo jak zeszłej nocy. Jeśli wypchnął mnie z samochodu zgaduję, że może zrobić więcej.

-Nie chcę Harry.-potrząsnęłam głową trzymając się za przedramiona. Harry warknął głęboko chwytając mnie za ramię i wciągnął mnie do pokoju sprawiając, że się potknęłam, po czym zamknął za sobą drzwi.

-Zakpiłaś sobie ze mnie Payton. I mam już tego serdecznie dość.-splunął podchodząc bliżej powodując, że stawiałam kroki do tyłu dopóki nie zostałam przyparta do ściany w rogu pokoju. Chciałam się skurczyć do małych rozmiarów tak, by mnie nie widział. Chciałam uciec, by na mnie nie krzyczano i mnie nie skrzywdzono.

Dłonie umieścił po obu stronach mojej głowy, a jego ciężki oddech owiewał moją twarz.

-Nie zrobiłam tego.-szepnęłam spuszczając wzrok. To mnie łamało na pół. On wierzył, że z nim pogrywałam. Zmrużyłam oczy wciąż patrząc w dół. On mnie testuje.

-Mogę się ciebie o coś zapytać Harry?-zapytałam, a mój głos brzmiał coraz słabiej. Lada chwila zaleję się łzami z powodu szczerych słów, które zamierzam powiedzieć.

Skinął głową przewracając oczami, po czym odwrócił ode mnie wzrok oraz opuścił dłonie stojąc teraz kilka metrów ode mnie, przyglądając mi się. Tak bardzo się zmienił, byłam przerażona, że już nigdy ponownie go nie znajdę, nie odnajdę prawdziwego Harry'ego.

-Co poświęciłam, by być z tobą, a co poświęciłeś ty, by być ze mną? Proszę, posłuchaj tego, co mam do powiedzenia, ponieważ chodzi tu zarówno o moje jak i o twoje dziecko. Wyjdę przez te drzwi jeśli mnie to zabije. Ponieważ ty wyraźnie mnie nie chcesz, kiedy ja dałam ci wszystko, a ty nie dałeś mi nic Harry.-powiedziałam powoli i łagodnie. Moje wargi zaczęły drżeć, tak samo jak moje dłonie. Nie chciałam wychodzić. Nie chciałam się tak łatwo poddawać chociaż on nie dawał mi dużej szansy lub w ogóle mi jej nie dawał.

-Wybaczałam ci tak wiele niewybaczalnych rzeczy i nadal do ciebie wracałam. Chcę wiedzieć, że ty czujesz to samo.-teraz pozwoliłam, by z oczu popłynęły mi łzy, podczas gdy swój wzrok cały czas miałam utkwiony na nim. Tak bardzo chciałam odwrócić od niego swoje spojrzenie. By odejść. Jednak moje oczy wraz ze stopami zostały przytwierdzone w miejscu. Kocham go, wiem, że go kocham. Gdybym go nie kochała, dzisiaj nie byłoby mnie tutaj.

-Proszę, powiedz mi tylko, że mnie kochasz albo wychodzę i nie spojrzę za siebie, zatrzymam dziecko, a ty nie.-w końcu skończyłam zaciskając pięści i wbijając paznokcie w wewnętrzną stronę dłoni czekając na jego odpowiedź. Chciałam krzyczeć z bólu, bólu, który mi w tym momencie sprawia i łamie mi serce. Zamrugał kilka razu przyswajając sobie wszystko, po czym westchnął ciężko.

-Nie wiem, czy potrafię się zmienić Payton. Byłem taki od urodzenia. Byłem wychowywany by dominować Payton.-pokręcił głową, przeczesując dłonią włosy, po czym zaczął stawiać kroki w moją stronę.

-Przepraszam, przeprosiłem cię za wszystkie okropne rzeczy, które ci zrobiłem i naprawdę przepraszam, to było i jest prawdziwe, jednak nie potrafię się zmienić.-przerwał kontakt wzrokowy spoglądając w dół. Łzy spłynęły z mojej twarzy na buty.

-Chcę Harry'ego, który zrobił ten pokój. Pokój, w którym miało być nasze dziecko, które natychmiast pokochałeś lecz rozwijało się będąc z dala od tego uczucia. Jednak odchodzę Harry, ponieważ wiem, że tego Harry już dawno nie ma. Tak jak Victorii i Ari.-dokończyłam i otarłam łzy podchodząc do drzwi. Aria nadal żyła, jednak nie była taka sama. Odeszła. Tak jak Harry.

-Nie odchodzisz Payton.-jego niski głos powrócił. Ponownie zmrużył na mnie oczy oczekując, że odpowiem na atak. Miałam już dość kłótni.

-Już mnie to nie obchodzi Harry.-załkałam odwracając się przodem do niego. Chwyciłam palec, na którym znajdowała się obrączka, po czym ją z niego zsunęłam i rzuciłam nią w niego obserwując jak delikatnie ląduje na podłodze.

-Nie będę miała twojego dziecka Harry.-utwierdziłam się w swoim przekonaniu. On nie może być ojcem, tak więc ja nie będę matką.

-A co to do cholery ma znaczyć?-warknął. Zmarszczyłam brwi patrząc na niego.

-Ograniczasz mnie Harry i jeśli mam tutaj zostać, nie pozwolę dziecku być na tym świecie i żyć w takiej samej atmosferze co ja. Nie pozwolę na to, nigdy nie pozwoliłabym mojemu dziecku być ograniczanym razem ze mną.-potarłam palec, gdzie niegdyś znajdowała się obrączka.

Następnie poczułam jak zostaję brutalnie popchnięta na ścianę. Z moich ust wydobyło się sapnięcie nie spodziewając się, że coś takiego nadejdzie.

-Złaź ze mnie.-załkałam głośno, a mój płacz stał się głośniejszy, gdy jego dłonie mocniej zacisnęły się na moich biodrach.

-Przestań Harry!-krzyknęłam, niemalże słysząc jak moje kości łamią się pod jego dłońmi, gdy jeszcze bardziej zacieśnił uścisk.

Po chwili wszystko działo się w zwolnionym tempie, drzwi się otworzyły i do pokoju wkroczyli zaniepokojeni Liam, Niall oraz Louis. Szybko zorientowali się co się dzieje.

Następnie straciłam słuch, wrzaski i krzyki wychodzące z ust Harry'ego stały się dla mnie niesłyszalne. Moje ciało osunęło się po ścianie kiedy Louis odciągnął ode mnie Harry'ego. Przy moim boku szybko znalazł się Niall.

Wtedy moje oczy stały się ciężkie. W dalszym ciągu czułam delikatne czkanie i łkanie opuszczające moje usta, podczas gdy próbował do mnie mówić. Miałam traumę, uraz spowodowany przez mężczyznę, którego kocham.

-Payton zostań ze mną.

-Kurwa Harry, tu jest zbyt dużo krwi.

W tym momencie wszystko stało się czarne. Kompletnie nic nie słyszałam. Najlepszy dźwięk ze wszystkich.

~*~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K